statystyki

Żyjemy w epoce egalitaryzmu. By to zrozumieć, zapomnijcie o wszystkim co do tej pory słyszeliście o nierównościach

autor: Sebastian Stodolak27.09.2019, 07:00; Aktualizacja: 27.09.2019, 08:53
Czy różnica w poziomie życia między Ludwikiem XIV a jego poddanymi jest większa czy mniejsza niż różnica w poziomie życia pomiędzy zwykłym człowiekiem XXI wieku a współczesnymi mu władcami i milionerami?

Czy różnica w poziomie życia między Ludwikiem XIV a jego poddanymi jest większa czy mniejsza niż różnica w poziomie życia pomiędzy zwykłym człowiekiem XXI wieku a współczesnymi mu władcami i milionerami?źródło: ShutterStock

Ekonomiści za bardzo przejmują się nierównościami zarobkowymi i majątkowymi. W rzeczywistości społeczeństwa zachodnie jeszcze nigdy nie były tak egalitarne jak obecnie

P olska oazą egalitaryzmu? Czytając program wyborczy PiS-u i słuchając premiera, można odnieść wrażenie, że wkrótce nią się stanie. – Staramy się zmniejszać nierówności, bo można postawić znak równości między nierównościami a napięciami społecznymi. Dlatego współczynnik Giniego, który w najbardziej popularny sposób mierzy nierówności, spada – chwalił się dość ogólnikowo premier Mateusz Morawiecki podczas jednego z wrześniowych spotkań. Program wyborczy jego partii jest bardziej konkretny: „Wskaźnik Giniego w latach 2008–2015 spadał średnio o 0,175 punktu procentowego rocznie, a w latach 2015–2018 aż o 0,7 punktu rocznie, czyli cztery razy szybciej”. W domyśle: to wszystko nasza zasługa.

Rzadko przyznaję rację premierowi, ale tym razem to zrobię: nierówności społeczne faktycznie się zmniejszają. Tylko że ani premier Morawiecki, ani żaden inny premier nie mają z tym zjawiskiem za wiele wspólnego. A właściwie to nic.

Sorry, Bill, nie ma się czym chwalić

„Nierówności maleją? Co on...” Żeby ten artykuł doczytać do końca bez skoku ciśnienia, musicie zapomnieć o wszystkim, co dotąd słyszeliście o nierównościach. Zwłaszcza od takich osób jak ekonomista Thomas Piketty, które mają przede wszystkim na myśli nierówności dochodowe albo majątkowe. Błędem jest koncentrowanie się na pieniądzach – sprowadzanie dyskusji o nierównościach do tego, kto ma ferrari, a kto tylko forda fiestę, to wypaczenie istoty nierówności społecznych. Nie są to tylko dyspropocje zarobkowe i majątkowe – kategoria ta obejmuje także np. nierówny dostęp do zawodów, edukacji czy ochrony zdrowia. To te wskaźniki, a nie wyciągi z konta, są wymiernymi informacjami o jakości naszego życia. A mierzone nimi nierówności maleją w sposób radykalny i to na całym globie.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie