statystyki

Kup pan mandat: Słowo o finansach w kampanii

autor: Maciej Miłosz26.09.2019, 07:33; Aktualizacja: 26.09.2019, 08:32
Najwięcej emocji budzą banery i billboardy. Jednym ze sposobów, by kandydaci uzyskali ich znacznie więcej, jest prośba o wystawienie faktury na podmiot trzeci – np. zaprzyjaźnioną firmę.

Najwięcej emocji budzą banery i billboardy. Jednym ze sposobów, by kandydaci uzyskali ich znacznie więcej, jest prośba o wystawienie faktury na podmiot trzeci – np. zaprzyjaźnioną firmę.źródło: ShutterStock

Komitety wyborcze mogą przeznaczać na nią kwotę ok. 30 mln zł. Ile faktycznie wydają, trudno zweryfikować, ale rządzący mogą liczyć na wsparcie „nieformalne”.

Partie polityczne są w Polsce finansowane z budżetu. By jednak otrzymać dotacje (za zdobyte mandaty) i subwencje (coroczne dla tych, które uzyskają co najmniej 3 proc. oddanych głosów), muszą złożyć poprawne sprawozdania finansowe. I oczywiście nie przekroczyć limitów finansowych na kampanię wyborczą, które podaje Państwowa Komisja Wyborcza. W dużym zaokrągleniu komitet wyborczy, który zarejestruje listy we wszystkich okręgach, dostaje limit równy liczbie wyborców w kraju ujętych w rejestrach wyborców, a jest ich prawie 30 mln.

Jeśli kandydat startuje np. z własnego komitetu wyborczego i ubiega się o mandat senatora, to limit wydatków na kampanię wynosi prawie 57 tys. zł. W takiej sytuacji są m.in. były szef NIK Krzysztof Kwiatkowski startujący w Łodzi czy Lidia Staroń w Olsztynie. Ogólnopolskie komitety wyborcze mają znacznie większe limity: PiS – 31,7 mln zł, Koalicja Obywatelska 30,2 mln zł, PSL 27 mln zł, a Konfederacja i SLD po 26,5 mln zł.

U największych te pieniądze są dzielone na fundusz centralny (np. w PO jest to 60–65 proc.) i limity dla poszczególnych kandydatów. Te limity różnią się w zależności od liczby mandatów, które można uzyskać w danym okręgu, a też zależą nieco od siły regionalnych działaczy. Często jedynki mają limity w wysokości 50–60 tys., dwójki i trójki po 40–30 tys., kandydaci z niższych miejsc odpowiednio coraz niższe, np. kandydat z 12. miejsca może wydać 3–4 tys. Bywa też tak, że ostatnie miejsce na liście ma większy limit – z tego miejsca łatwiej trafić na Wiejską niż z np. z dziewiątego. – Czasem kandydaci z dalszych miejsc nie robią kampanii i nie liczą na wejście do Sejmu, przekazują swoje limity tym z góry listy, ja tak pozyskałem ok. 10 tys. zł – opowiada nam poseł partii rządzącej.


Pozostało 72% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie