"Czoło fali dopłynęło już do Płocka. Odczuwa się to przede wszystkim wizualnie i zapachowo, mniej przy brzegach, bardziej w głównym nurcie Wisły" - powiedział PAP Piątkowski, powołując się na informacje przekazywane przez służby, które monitorują stan rzeki w rejonie miasta, w tym WOPR.

Podkreślił, że zarówno sanepid, jak i Wodociągi Płockie systematycznie pobierają próbki wody, a "w komunikatach, które przesyłają do Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego informują, że stan wody jest na poziomie dobrym". "Czekamy w tej chwili na rozwój sytuacji. Wiodącym organem, zaopatrującym mieszkańców w wodę są Wodociągi Płockie. Z uzyskanych od nich informacji wynika, że na razie nie ma zagrożenia dla mieszkańców, że woda nadaje się do spożycia" - zaznaczył Piątkowski.

Prezes Wodociągów Płockich Andrzej Wiśniewski powiedział w piątek PAP, że "jeżeli chodzi o jakość wody dostarczanej mieszkańcom Płocka, jest ona niezmienna i bardzo wysoka". "Procesy technologiczne, które odbywają się na naszej stacji uzdatniania wody pozwalają nam utrzymać reżim technologiczny" – stwierdził.

Według prezesa Wodociągów Płockich, wyniki badań wody surowej, pochodzącej z przybrzeżnej zatoki na Wiśle w Płocku "są na tę chwilę niezmienne". "Tę wodę surową, wiślaną badamy trzy razy dziennie, o godzinie 7. oraz o godzinie 14. i 19. Oprócz tego wodę bada niezależnie także Główny Inspektorat Ochrony Środowiska raz dziennie. Te badania nie wykazują różnic, także stan wody w Wiśle jest taki, jak w zeszłym tygodniu czy dwa tygodnie wcześniej" – oświadczył Wiśniewski.

Według niego, "Wisła na odcinku warszawsko-płockim ma bardzo duże zdolności oczyszczania, gdyż jest rzeka nieuregulowaną". "Wypłycenia, niski stan wody, zakola, powodują, że osady, które wytrącają się ze ścieków osadzają się właśnie na dnie rzeki" – zaznaczył Wiśniewski.

"Dostarczamy mieszkańcom Płocka wodę w sposób absolutnie gwarantujący jakość i bezpieczeństwo" – dodał prezes Wodociągów Płockich.

W Płocku 60 proc. wody dostarczanej mieszkańcom pochodzi z Wisły – jest ona uzdatniana poprzez koagulację i ozonowanie, a 40 proc. ze studni głębinowych. Prezydent miasta Andrzej Nowakowski zapewnił jeszcze w czwartek, że Wodociągi Płockie są przygotowane na sytuację, gdyby okazało się, że ścieki spływające Wisłą od strony Warszawy pogorszyły w Płocku jakość wody czerpanej z rzeki.

"Scenariusze są dwa. Albo będziemy uzdatniać tę wodę, wykorzystując doświadczenia z lat wcześniejszych, wiedzę, nowoczesne technologie, które mamy – to kwestia ozonowania, koagulantów, albo drugi scenariusz, w którym zwiększamy ilość wody ze studni głębinowych w sytuacji, gdyby z jakichś powodów, których dzisiaj nie znamy, okazało się, że nie jesteśmy w stanie jej uzdatnić" – wyjaśnił podczas czwartkowej konferencji prasowej Nowakowski.

Przyznał wówczas, że najbardziej prawdopodobny scenariusz, to zwiększenie ozonowania wody i koagulantów. Dodał, iż w przypadku konieczności zwiększenia poboru wody ze studni głębinowych – prawdopodobnie byłoby to do poziomu ok. 70 proc. - ciśnienie wody w instalacjach, w tym w kranach płockich gospodarstw domowych, byłoby niższe.

W czwartek odbyło się w Płocku posiedzenie wojewódzkiego zespołu zarządzania kryzysowego, w związku z awarią w Warszawie kolektorów oczyszczalni ścieków "Czajka". Uczestniczyli w nim m.in. minister zdrowia Łukasz Szumowski oraz wojewoda Zdzisław Sipiera. Na posiedzeniu tym przyjęto pięć rekomendacji, które będą wdrażane przez odpowiednie instytucje i służby. Oprócz zwiększonej liczby badań wody, zwłaszcza w jej ujęciach, chodzi m.in. o lokalizację i badanie miejsc na Wiśle, gdzie mogą kumulować się zastoiny osadów niesionych przez rzekę z zanieczyszczeniami.

Wojewódzki zespół zarządzania kryzysowego zaapelował również, aby do odwołania nie korzystać z kąpieli, ani z innych form rekreacji nad Wisłą - chodzi o tereny wzdłuż rzeki, którą od Warszawy na północ spływa fala ścieków. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska przed zanieczyszczeniem wiślanej wody ostrzegł także wędkarzy i rolników.

O awarii kolektora, dostarczającego ścieki do stołecznej oczyszczalni "Czajka" poinformowano w środę. Według resortu środowiska, do Wisły wpływa 260 tys. metrów sześc. ścieków na dobę. Po informacji o awarii mieszkańcy Płocka kupują więcej niż zazwyczaj butelkowanej wody mineralnej.

Minister środowiska Henryk Kowalczyk pytany w piątek o to, kiedy skażona woda dotrze do Płocka, odpowiedział, że prawdopodobnie stanie się to w piątek w godzinach przedpołudniowych. "Ale to jest tak, że nie jest to fala jednorazowa, tylko ona zacznie płynąć i będzie płynęła jeszcze przez wiele dni" - mówił w radiowej Jedynce. Mieszkańcy Płocka - jak zaznaczył - mogą czuć się bezpiecznie, ponieważ woda, która będzie w kranach, będzie nadawała się do spożycia.

"Na pewno tej wody zakażonej wodociągi płockie do sieci nie wpuszczą, a więc jeśli ona już będzie w kranie, to znaczy, że będzie to woda dobra" - podkreślił Kowalczyk. "Pragnę o tym powiedzieć, żeby też nie budować jakichś niepokojów czy paniki. To tylko może być taki kłopot, że jak przez wiele dni będzie stacja uzdatniania wody w Płocku pracować, to może mieć wydajność mniejszą" - dodał minister, zapewniając, że woda w kranach będzie bezpieczna.

W piątek rano w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odbyło posiedzenie sztabu kryzysowego, w którym uczestniczył m.in. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Po zakończeniu posiedzenia szef KPRM Michał Dworczyk poinformował, że podczas spotkania przedstawiono władzom Warszawy propozycję pomocy polegającej na zbudowaniu alternatywnego rurociągu, którym będą tłoczone ścieki z lewobrzeżnej do prawobrzeżnej Warszawy, tak, aby następnie trafiły one do oczyszczalni ścieków "Czajka".

Kto będzie ratował światową gospodarkę