statystyki

Trump lubi Polskę, bo nie lubi Unii. Jakie miejsce zajmuje Warszawa w polityce prezydenta USA [WYWIAD]

autor: Emilia Świętochowska31.08.2019, 19:00
Stephen Sestanovich profesor dyplomacji międzynarodowej na Uniwersytecie Columbii, ekspert ds. Rosji i Eurazji w Council on Foreign Relations. Za prezydentury Billa Clintona pełnił funkcję specjalnego wysłannika w randze ambasadora USA do państw byłego ZSRR. Za czasów Ronalda Reagana pracował w Departamencie Stanu i Narodowej Radzie Bezpieczeństwa, fot. Materiały prasowe

Stephen Sestanovich profesor dyplomacji międzynarodowej na Uniwersytecie Columbii, ekspert ds. Rosji i Eurazji w Council on Foreign Relations. Za prezydentury Billa Clintona pełnił funkcję specjalnego wysłannika w randze ambasadora USA do państw byłego ZSRR. Za czasów Ronalda Reagana pracował w Departamencie Stanu i Narodowej Radzie Bezpieczeństwa, fot. Materiały prasoweźródło: DGP

Kibicowanie staraniom obecnej administracji o osłabienie UE i NATO może trafić rykoszetem w Warszawę. Ze Stephenem Sestanovichem rozmawia Emilia Świętochowska.

Jakie znaczenie w polityce zagranicznej USA ma dzisiaj Polska?

W ciągu ostatnich kilku lat wasz kraj stracił część renomy, którą długo cieszył się w Stanach Zjednoczonych. W świadomości Amerykanów nie zajmuje już tego samego miejsca, co kiedyś wśród państw, których postrzegają jako swoich największych przyjaciół na świecie. Przez niemal 30 lat Polska miała wizerunek pioniera demokratyzacji, kraju, który po upadku komunizmu odniósł sukces w budowie stabilnych rządów prawa i instytucji. I choć relacje polsko-amerykańskie wciąż pozostają silne, zmiany, jakie przeprowadziła w ostatnim okresie Warszawa, spowodowały, że Ameryka zrewidowała swoje poglądy na jej temat. Zaczęła podawać w wątpliwość, czy aby na pewno wasz kraj zmierza we właściwym kierunku. Ci, którzy to kwestionują, widząc aktywne poparcie rządu w Warszawie dla polityki międzynarodowej prezydenta Donalda Trumpa, umacniają się tylko w przekonaniu, że wybrał on złą drogę. Pod pewnymi względami przypomina to nasz sposób postrzegania Izraela.

Pod jakimi względami?

Rządzący w Polsce i izraelscy politycy są bardzo przychylni Trumpowi i dobrze oceniają jego prezydenturę. To spowodowało, że wielu krytycznych wobec prezydenta Amerykanów zaczęło zmieniać swój – pozytywny dotąd – stosunek do Izraela. A skoro Polacy też lubią Trumpa, to spora część moich rodaków myśli sobie: co z nimi nie tak? Oczywiście zwolennicy prezydenta mogą mieć zupełnie inne zdanie. To nie zmienia faktu, że ogólnie autorytet Polski i jej pozycja w USA, które w przeszłości były przedmiotem ponadpartyjnego porozumienia, teraz stały się kwestiami politycznymi.

Demokraci i liberalni komentatorzy w Stanach koncentrują się na naruszeniach praworządności czy zawłaszczeniu mediów publicznych, konserwatyści widzą natomiast w Warszawie kandydata na zajęcie w strategii USA miejsca Niemiec i Francji, dziś największych krytyków polityki Trumpa – od spraw handlu i, Iranu, po klimat i Nord Stream 2.

Zgadza się. Jest jednak zasadniczy problem z tą atrakcyjnością Polski dla amerykańskich konserwatystów i innych zwolenników Trumpa: Warszawa w pewnej mierze stała się narzędziem w rękach osób z kręgów, które chcą osłabienia amerykańskiego sojuszu z Europą. Trump jest wrogiem zarówno UE, jak i NATO. Swojemu elektoratowi mówi, że Ameryka nie ma już dzisiaj takich interesów w tym rejonie świata, jakie miała w przeszłości. A zatem nie ma powodów, aby angażować się tam w takim samym stopniu co kiedyś. Moim zdaniem dla Polski jest to bardzo niebezpieczny zwrot, bo w rzeczywistości administracja Trumpa podkopuje sojusz z europejskimi demokracjami, na którym przecież polega Warszawa. Wydaje mi się, że mądrzejszą strategią z polskiej perspektywy byłaby próba przekonania prezydenta USA, że popełnia błąd, kwestionując amerykańskie więzi z Europą i NATO. Ale wiadomo, nie można nakazać politykom, aby zrobili coś, czego nie chcą.

Czyli polski rząd robi źle, stawiając na wzmocnienie sojuszu z USA, jednocześnie pozwalając na to, aby problemy w relacjach z europejskimi sojusznikami narastały.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (5)

  • Wredna miernota(2019-09-01 07:35) Zgłoś naruszenie 61

    Robimy za użytecznego idiotę. Przeciw UE i ewentualnie Rosji. Za rynek zbytu zbrojeniowych zabawek. A nasza waga jest niższa niż waga piłeczek do golfa, ktore Trump bił wczoraj w swej rezydencji.

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2019-08-31 22:13) Zgłoś naruszenie 26

    On - i jego zarząd też - lubi POlskę - bo ma ku temu POwody ... A detalicznie , to 447 POwodów .

    Odpowiedz
  • alelleuja i do przodu(2019-09-01 12:19) Zgłoś naruszenie 11

    Don.Tr. pokazał gdzie ma liżących mu buty ludzi KrK i doj. zm. USA nie da zgody na ruch bezwizowy. Tak jak Moskwa nie oddała wraku. Arogantów nie szanujących własnego prawa, obywateli i czyniących bohaterów z bandytów, nie można traktować inaczej. Unia szybko nazwała Polskę koniem trojańskim - co dziś bardzo dobrze po RP widać. Najlepiej w RP ma prastary okupant - czarna dżuma - teraz niszczy mózgi młodych i uczciwych błędną ideologią. Chwała zwyciężonym - niech dzieci i kobiety walczą ze wskazanymi, przez łże elity święte i świeckie, wrogami. A na ruinie kraju święci zarobią, a świeckie elity odlecą. Suweren zostanie i czarnej mafii będzie płacił za urodziny, zgony, grzechów odpuszczenie.

    Odpowiedz
  • 447(2019-08-31 23:07) Zgłoś naruszenie 14

    447 to yes to

    Odpowiedz
  • remick(2019-09-02 07:17) Zgłoś naruszenie 01

    TyPOwy anty-Trump artykul lewackiego profesora z lewackiego US-uni, i paru klonow, tu na forach, ktorzy POdskakuja z "oburzenia" przeciw ich lewacko-liberalnej ideologii dla psychopatow.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie