statystyki

Jesteśmy tylko odbiciem Polski. Mamy problem z pozytywną tożsamością [WYWIAD]

autor: Dariusz Koźlenko27.07.2019, 18:00; Aktualizacja: 27.07.2019, 21:10
Ci, którzy tu zostają, mają problem z pozytywną tożsamością. Budują więc ją na tym, co się im podaje – nie jesteśmy z białostockiego pipidówka, jesteśmy Polakami, katolikami, patriotami

Ci, którzy tu zostają, mają problem z pozytywną tożsamością. Budują więc ją na tym, co się im podaje – nie jesteśmy z białostockiego pipidówka, jesteśmy Polakami, katolikami, patriotamiźródło: ShutterStock

- Ci, którzy tu zostają, mają problem z pozytywną tożsamością. Budują więc ją na tym, co się im podaje – nie jesteśmy z białostockiego pipidówka, jesteśmy Polakami, katolikami, patriotami - mówi Katarzyna Sztop-Rutkowska socjolog, wykładowca na Uniwersytecie w Białymstoku, działacz społeczny, liderka Inicjatywy dla Białegostoku.

Brała pani udział w Marszu Równości?

Tak.

Dlaczego?

Po pierwsze, z solidarności z osobami homoseksualnymi, które są obiektem nagonki. Znam takich ludzi, są wśród moich przyjaciół i znajomych. Po drugie, uważam, że w kraju demokratycznym wszyscy powinni mieć równe prawa, a więc i osoby LGBT winne mieć prawo do zawierania związków partnerskich. I po trzecie, z chrześcijańskiego obowiązku. Poprzez swoją wiarę zaświadczam, że akceptuję człowieka i jednocześnie pokazuję inną twarz chrześcijaństwa.

I jak pani ocenia marsz?

Mam 46 lat, przeżyłam niemało, ale to było jedno z najbardziej traumatycznych wydarzeń w moim życiu.

Było aż tak źle?

Napięcie narastało na długo przed marszem. Zorganizowany przez urząd marszałkowski Piknik Rodzinny nie był jedynie alternatywą dla marszu, miał być jego przeciwstawieniem. Przekaz był prosty – piknik dobry, marsz zły. Do tego odezwa abp. Tadeusza Wojdy, dla mnie, katoliczki, szokująca. Wskazał, jakie zagrożenia niesie ze sobą marsz i środowisko LGBT, zdefiniował wroga i wezwał do obrony zagrożonych wartości. Do tego doszły środowiska pseudokibiców, którzy zaprosili do Białegostoku kolegów i koleżanki z innych rejonów kraju. To dlatego w sobotę było ich tak wielu.

Oficjalnie podaje się, że ok. 700. Ale oni też spotkali się legalnie. Mieli zgodę na zorganizowanie zgromadzenia.

Tylko dlaczego w tym samym miejscu co uczestnicy Marszu Równości, na pl. NZS? A poza tym po zakończeniu zgromadzenia nie rozeszli się, tylko pozostali na placu. Czekali na uczestników marszu. Kiedy ci zaczęli przychodzić, z tęczowymi flagami, w tęczowych koszulkach, trafili w sam środek pseudokibiców. Byli zagubieni, nie wiedzieli, co się dzieje, co robić. Kompletny chaos. Mniej więcej po pół godzinie policja powiedziała, żeby ci z Marszu Równości wyszli na środek placu. To było jak zaproszenie do ataku, wystawienie ich na strzał. Poleciały butelki, kamienie, z balkonów ludzie rzucali zepsutymi jajkami. Niby policja stworzyła wokół nich kordon, ale nic to nie dało. A do tego setki osób krzyczących „won pedały” i „w…ć”. W powietrzu było gęsto od agresji. Wszyscy czuliśmy zagrożenie.

Wśród tych, którzy wyzywali uczestników Marszu Równości, byli nie tylko pseudokibice, ale też ludzie z dziećmi na rękach i starsi mieszkańcy. Jak pani to wytłumaczy?

Siłą rzeczy wszystko, co powiemy, będzie pewnego rodzaju uproszczeniem. Ale dla mnie sygnał do takich zachowań dał m.in. abp Wojda. Oczywiście trzeba to wszystko nałożyć na ostatnie miesiące i tygodnie ideologicznej nagonki, wzniecania podziałów, czego przykładem są choćby naklejki dołączane do „Gazety Polskiej”, msze z udziałem skrajnej prawicy na Jasnej Górze i idący stamtąd przekaz o konieczności walki o Polskę chrześcijańską. To przecież język wojny. Można to porównać do sytuacji z uchodźcami. Badania pokazały, że zanim politycy zaczęli straszyć Polaków chorobami, którymi mieliby nas zarażać, czy groźbami zamachów, w społeczeństwie była dla nich względna akceptacja. Wystarczyło kilka miesięcy takiej retoryki, by nastroje wobec nich zmieniły się o 180 stopni.


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie