Von der Leyen może stać się pierwszą przedstawicielką Niemiec na tym stanowisku od ponad pięćdziesięciu lat. We wtorek unijni liderzy porozumieli się w sprawie jej kandydatury.

Początkowo kandydaturze von der Leyen sprzeciwiali się Holendrzy i Hiszpanie, których szefowie rządów należą do frakcji socjalistów. Zarówno premier Holandii Mark Rutte, jak i szef hiszpańskiego rządu Pedro Sanchez próbowali forsować swojego kandydata, obecnego wiceszefa KE Fransa Timmermansa.

Zdaniem jednego z polskich dyplomatów von der Leyen to zwolenniczka mocnej współpracy obronnej; na jej korzyść świadczy m.in. twarde stanowisko wobec Rosji.

"Dla Polski istotne jest, że to Niemcy jako największy i najbardziej wpływowy kraj UE biorą teraz bezpośrednią odpowiedzialność za funkcjonowanie Komisji Europejskiej - powiedział PAP jeden z polskich dyplomatów. - Poza tym to stanowisko, w ramach naturalnej rotacji, i tak kiedyś Niemcom by się należało, więc dlaczego nie teraz?".

Już w sierpniu ubiegłego roku niemieckie media podawały, że von der Leyen była przymierzana przez Merkel do roli kandydata wiodącego Europejskiej Partii Ludowej. Ostatecznie wówczas niemiecka kanclerz zdecydowała się na wysunięcie kandydatury Manfreda Webera, co zatwierdzili delegaci chadeckiej rodziny politycznej na szczycie w Helsinkach.

Von der Leyen w rządach Angeli Merkel pełniła kolejno funkcje: w latach 2005–2009 minister ds. rodziny, osób starszych, kobiet i młodzieży, od 2009 do 2013 r. minister pracy i spraw społecznych, od 2013 minister obrony. Jest członkinią Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej od 1990 r.

Von der Leyen wielokrotnie opowiadała się za zwiększaniem niemieckich wydatków wojskowych, mimo zastrzeżeń, jakie mieli w tej sprawie współrządzący politycy z Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD). Niemiecka minister obrony zapewniała o realizacji celów NATO, choć to za jej urzędu topniejąca regularnie liczba żołnierzy Bundeswehry spadła do najniższego poziomu w powojennej historii RFN - 166,5 tys. Ponadto krytycy von der Leyen podnosili argument, że duża część ciężkiego sprzętu Bundeswehry, w tym samoloty i czołgi, nie nadaje się obecnie do użycia.

W odpowiedzi na krytykę von der Leyen zapowiedziała pod koniec 2017 r. powiększenie liczebności Bundeswehry w ciągu najbliższych siedmiu lat do prawie 200 tys. żołnierzy. Zwiększyć ma się też liczba pracowników cywilnych wojska.

Von der Leyen wykazała także zrozumienie dla krajów bałtyckich wyrażających obawy w związku z polityką Rosji. W jednym z wywiadów dla telewizji ZDF w 2016 r. wyraziła opinię, że Berlin powinien prowadzić dialog z Moskwą, jednak konieczne jest wzmocnienie NATO, by rozmawiać "z pozycji siły"

W Polsce nazwisko niemieckiej minister obrony zaczęło pojawiać się częściej pod koniec listopada 2017 r., kiedy to von der Leyen w talk-show w ZDF uznała za istotne, by wspierać "zdrowy demokratyczny opór" młodej generacji w Polsce. Minister stwierdziła również, że chciałaby "wziąć w obronę kraje wschodnioeuropejskie".

Za tę wypowiedź von der Leyen była krytykowana m.in. przez ówczesnego szefa polskiej dyplomacji Witolda Waszczykowskiego, który stwierdził, że "politycy niemieccy powinni odciąć się od prób dyscyplinowania Polski". Również polski resort obrony za niedopuszczalne uznał "wzywanie obywateli drugiego państwa do działań antyrządowych". Ministerstwo Obrony Niemiec podkreśliło w reakcji na polską krytykę wypowiedzi von der Leyen "wyjątkowe znaczenie" partnerstwa z Polską. Przez niemiecki MON wypowiedź została wówczas uznana za "wyrwaną z kontekstu" i "częściowo zmienioną w mediach społecznościowych".

Ursula von der Leyen urodziła się w 1958 r. w Brukseli. Jest córką byłego premiera Dolnej Saksonii, urzędnika Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej i byłego dyrektora generalnego do spraw konkurencji w KE Ernsta Albrechta. Ma siedmioro dzieci, a jej mężem jest wywodzący się z niemieckiej rodziny arystokratycznej profesor Heiko von der Leyen.