"Od czasu powstania NATO w 1949 r. każdy Kongres, każdy amerykański prezydent, wasi mężczyźni i kobiety w mundurach oraz naród Stanów Zjednoczonych, wszyscy oni byli oddanymi zwolennikami NATO. Ameryka jest kręgosłupem naszego sojuszu. Poprzez NATO Stany Zjednoczone mają więcej przyjaciół i sojuszników niż jakiekolwiek inne mocarstwo" - mówił Stoltenberg.

"Po obu stronach Atlantyku stawiane są pytania o siłę naszego partnerstwa. Przezwyciężyliśmy dzielące nas różnice w przeszłości, musimy przezwyciężyć te różnice teraz. Ponieważ w przyszłości będziemy potrzebować naszego Sojuszu nawet jeszcze bardziej" - wezwał. Odniósł się w ten sposób do tego, że prezydent USA Donald Trump niejednokrotnie kwestionował publicznie przydatność NATO dla Stanów Zjednoczonych.

Drastyczne uprawnienia dla prokuratorów wobec firm i partii politycznych

"NATO jest dobre dla Europy, ale NATO jest dobre także dla Stanów Zjednoczonych. Siła państwa nie jest mierzona wyłącznie wielkością jego gospodarki czy liczbą żołnierzy, ale także liczbą przyjaciół" - przekonywał.

Jeśli chodzi o wyzwania stojące przed NATO, Stoltenberg oświadczył, że organizacja musi stawić czoło "coraz bardziej asertywnej Rosji". Mówił też, że nadal będzie nakłaniał Rosję do powrotu do traktatu INF (o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu, zawartego w 1987 r. miedzy ZSRR i USA), ale zarazem, że NATO musi się przygotować do świata bez tego traktatu. (Na początku lutego USA oświadczyły, że w związku z łamaniem postanowień INF przez Rosję zawieszają jego przestrzeganie na pół roku, po czym się z niego wycofają, następnego dnia Rosja również wstrzymała swój udział w traktacie).

Stoltenberg podkreślił jednak, że odpowiedzią na to nie będzie rozmieszczenie pocisków z głowicami jądrowymi na terytorium Europy. "NATO nie ma zamiaru rozmieszczać w Europie wystrzeliwanych z lądu pocisków nuklearnych. Ale NATO zawsze będzie podejmować niezbędne kroki w celu zapewnienia wiarygodnego i efektywnego odstraszania" - mówił Stoltenberg.

Sekretarz generalny NATO podkreślił też, że członkowie Sojuszu zwiększają swoje wydatki na obronność. To, że tylko kilka krajów przeznacza na ten cel co najmniej 2 proc. swojego PKB - do czego zobowiązali się wszyscy członkowie - jest stałym elementem krytyki ze strony Trumpa. To było także tematem wtorkowej rozmowy Stoltenberga z amerykańskim prezydentem. "Wszyscy sojusznicy zwiększają wydatki na obronę. Wcześniej cięli oni wydatki o miliardy, teraz dodają miliardy" - mówił szef NATO w Kongresie.

Przemówienie Stoltenberga w Kongresie jest częścią odbywających się w Waszyngtonie obchodów 70. rocznicy powstania NATO. Kolejnym elementem jest dwudniowe spotkanie ministrów spraw zagranicznych.

"Nasz sojusz nie przetrwał 70 lat, opierając się na nostalgii. Ani na sentymencie. NATO trwa, ponieważ jest ono w narodowym interesie każdego z naszych państw. Razem reprezentujemy prawie miliard ludzi. Stanowimy połowę siły gospodarczej świata. I połowę potęgi militarnej świata. Kiedy stoimy razem, jesteśmy silniejsi niż jakikolwiek potencjalny przeciwnik - gospodarczo, politycznie, militarnie" - podkreślił na koniec Stoltenberg. Jego przemówienie było wielokrotnie przerywane oklaskami, a na koniec zostało przyjęte owacją na stojąco.