statystyki

Parafianowicz: Niemcy i Francja akceptują rosyjską doktrynę ograniczonego użycia siły

autor: Zbigniew Parafianowicz14.03.2019, 08:14; Aktualizacja: 14.03.2019, 08:24
Zbigniew Parafianowicz

Zbigniew Parafianowiczźródło: DGP
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

Złożona niedawno Niemcom i Francuzom przez Amerykanów propozycja ostentacyjnego przepłynięcia okrętami wojennymi przez Cieśninę Kerczeńską i wejścia na Morze Azowskie należy do grupy najbardziej ryzykownych. Zachodnie media, które opisywały pomysł wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a określiły go mianem prowokacji. Czyli terminem ze słownika państwowej telewizji w Rosji i biura prasowego Kremla.

Angela Merkel propozycję wspólnej operacji pod nosem Rosjan miała odrzucić. Podobnie zresztą jak prezydent Francji. W niedoszłej prowokacji ujawnionej przez Bloomberga nie byłoby nic interesującego, gdyby nie konsekwencje, które wynikają z postawy Merkel i Emmanuela Macrona. Niemcy i Francuzi, odmawiając udziału w manifestacji, potwierdzili prawo Rosji do stosowania doktryny ograniczonego użycia siły na terenie byłego ZSRR.

Władimir Putin doprecyzował ją w ubiegłym roku, oddając do użytku most na anektowany nielegalnie Krym i używając siły do regulowania ruchu w jego rejonie. Teraz dwa duże państwa zachodnie, w obawie przed eskalacją napięcia – dają do zrozumienia, że nie mają zamiaru wikłać się w wyjaśnianie, czy taka postawa jest słuszna, czy nie.

Jedenaście lat od słynnej mowy Władimira Putina na szczycie NATO w Bukareszcie, Berlin i Paryż znów popełniają – przepracowane wydawałoby się – błędy. Wiosną 200 8 r . Angela Merkel i Nicolas Sarkozy w bukareszteńskim Domu Ludowym – zablokowali amerykański pomysł przyznania Gruzji i Ukrainie Planu Działań na rzecz Członkostwa w NATO (MAP). Decyzję w tej sprawie przesunięto na posiedzenie ministrów spraw zagranicznych Paktu w grudniu tego samego roku. Zimą nie było już jednak do czego wracać, bo kilka miesięcy wcześniej Rosja wygrała wojnę z Gruzją. Osłabione państwo z nieuregulowaną granicą i skompromitowanym porażką, nadpobudliwym przywódcą zostało wykluczone z procesu integracji z Sojuszem. Defensywna i kunktatorska postawa Berlina i Paryża na szczycie w Bukareszcie dały Putinowi czas i zachęciły do działania. Ustępstwo Zachodu zostało odczytane nie jako gest, ale jako jego słabość.


Pozostało 71% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (3)

  • umowy(2019-03-15 07:56) Zgłoś naruszenie 110

    umowa między Ukrainą a Rosją mówi jasno że na wpłynięcie obcych okrętów na Morze Azowskie muszą wyrazić zgodę oba państwa. Morze Czarne jest również objęte inna umową tzw Montreux Convention.

    Odpowiedz
  • Kipos(2019-03-14 10:06) Zgłoś naruszenie 513

    Merkel i Sarkozy jak widać uwielbiają Nevillea Chamberlaina. On też wymachiwał biała kartka po powrocie z Monachium krzycząc, że uratował pokój.

    Odpowiedz
  • sn(2019-03-17 14:14) Zgłoś naruszenie 11

    No to widać ich siłę, zwartość , nie daj Bóg ,gdyby coś złego się działo !. UK się przekonała !.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie