Sikorski niczym Macierewicz [OPINIA]

autor: Zbigniew Parafianowicz11.01.2019, 07:00; Aktualizacja: 11.01.2019, 07:56
Niewykluczone, że po 1989 r. Polska z własnej i nieprzymuszonej woli ujawniła więcej tajemnic i swoich własnych szpiegów, niż wykradły jej obce służby specjalne. Można odnieść wrażenie, że pod tym względem jesteśmy przypadkiem szczególnym w skali świata. Wzorcem z Sèvres transparentności.

Niewykluczone, że po 1989 r. Polska z własnej i nieprzymuszonej woli ujawniła więcej tajemnic i swoich własnych szpiegów, niż wykradły jej obce służby specjalne. Można odnieść wrażenie, że pod tym względem jesteśmy przypadkiem szczególnym w skali świata. Wzorcem z Sèvres transparentności.źródło: ShutterStock

Kwiecień 2004 r. zapowiadał zimę w relacjach polsko-białoruskich. Na krótko przed długim weekendem z Mińska, pod zarzutem szpiegostwa, wydalono attaché wojskowego pułkownika Kazimierza Witaszczyka. Kilka dni później z Warszawy wyjechał jego odpowiednik. Rozpoczęła się regularna wymiana ciosów.

Do Polski za aktywne działania „nakierowane na destabilizację białoruskiego społeczeństwa” wracają I sekretarz ambasady Marek Bućko, konsul Andrzej Buczak i radca polityczny Andrzej Olborski. Taka sama liczba białoruskich dyplomatów opuszcza Warszawę. Jeszcze wtedy białoruskie KGB i – ściśle współpracujące z tą służbą – rosyjskie FSB nie wiedzą na pewno, którzy z polskich dyplomatów pracują w wywiadzie. W takich sytuacjach na Wschodzie zakłada się, że biorą w nim udział wszyscy. Dzieli się ich jednak na kategorie – potwierdzonych i niepotwierdzonych.

W rozwikłaniu części tej zagadki Białorusinom i Rosjanom przyszło z pomocą polskie państwo, które zdecydowało się na odtajnienie w 2017 r. zbioru zastrzeżonego Instytutu Pamięci Narodowej. Jawne stały się wówczas „Akta osobowe funkcjonariusza: Andrzej Olborski, nazwisko legalizacyjne: Zientarski, imię ojca: Michał, ur. 03-10-1960” oraz jego „Książka świadczeń lekarskich”. W styczniu 2017 r. wschodni sąsiedzi, za darmo, dostali dokumentację – byłego już wówczas – podpułkownika Agencji Wywiadu. Oficera, który przez wiele lat, już po upadku komunizmu, brał udział lub nadzorował polskie operacje na Wschodzie. Państwo podało na tacy nie tylko informację o tym, że dyplomata Olborski pod koniec lat 80. wstąpił do wywiadu. Ujawniło również jego nazwisko legalizacyjne, czyli to, pod którym m.in. werbował zagraniczną agenturę. Dla kogoś, kto potrafi dodawać dwa do dwóch, to wystarczy. Dla kontrwywiadu białoruskiego i rosyjskiego, które potrafią znacznie więcej – to aż nadto.

W rozmowie opublikowanej w środę przez Onet.pl Olborski przekonuje, że państwo polskie go „zdekonspirowało”. „Kontrwywiady różnych państw mogą połączyć dyplomatę Andrzeja Olborskiego z tym czy innym nazwiskiem i jak trafią na jakiś ślad działania takiej osoby, to może to być brakujący element w którymś z puzzli, które usiłują ułożyć” – mówił.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (3)

  • Stasio(2019-01-11 08:53) Zgłoś naruszenie 63

    Większego ciągodruta niż Mosze parafianowicz, to w der DGP nie ma . Parafianowicz, ty chyba ssiesz Sorosa rano i wieczorem, ty szmaciażu.

    Odpowiedz
  • Bert(2019-01-11 21:07) Zgłoś naruszenie 34

    Szanowne pismaki z gazety POprawnej. Panu Maciarewiczowi to możecie co najwyżej buty czyścić.

    Odpowiedz
  • reginus(2019-01-29 15:09) Zgłoś naruszenie 00

    po co mu czyscic jak ma czyste,,, kto jak niejaki BERT mu pucuje

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie