"27" potwierdziła w przyjętej w czwartek późnym wieczorem deklaracji, że mechanizm awaryjny dotyczący granicy irlandzkiej ma być tymczasowy, a rozmowy w sprawie przyszłych relacji UE z Wielką Brytanią powinny rozpocząć się tak szybko jak możliwe po zatwierdzeniu umowy o Brexicie przez Izbę Gmin i Parlament Europejski.

"Dla (brytyjskiej premier) Theresy May nie było niespodzianką, że kolejny raz potwierdziliśmy, iż nie będziemy otwierać porozumienia o wyjściu, ale oczywiście mamy mocny interes w tym, żeby wyjaśnić, jak mają wyglądać przyszłe relacje i jak będzie działał mechanizm awaryjny" - mówił dziennikarzom kanclerz Austrii, sprawującej obecnie prezydencję w UE, Sebastian Kurz.

Jak tłumaczył, bezpiecznik, który ma zapewnić uniknięcie granicy między Irlandią a Irlandią Północną to rozwiązanie na krótki okres, a nie na kolejne dekady. "Sądzę, że UE musiała jasno to wyrazić, żeby Wielka Brytania mogła nam zaufać w tej sprawie" - ocenił.

Choć brytyjska prasa odebrała rezultat czwartkowego spotkania bardzo źle, pisząc m.in., że May wraca do Londynu z pustymi rękami, to szefowie państw i rządów unijnych przekonywali, że uzyskała ono wszystko, co było do uzyskania. Brytyjscy posłowie, którzy są przeciwni umowie domagają się wiążących prawnie zobowiązań, że irlandzki bezpiecznik, sprowadzający się do pozostania Wielkiej Brytanii w unii celnej, będzie miał datę końcową. Na to jednak UE się nie zgodzi.

"Pytanie, co się stanie bez bezpiecznika. Jeśli będzie to możliwe, nie chcemy go uruchamiać, ale jeśli Westminster chce wiążącego prawnie tekstu, w którym uznamy, że nie będziemy go używać, to po co nam tekst w tej sprawie" - pytał retorycznie premier Luksemburga Xavier Bettel.

Jak przekonywał, problem nie polega na tym, że premier May nie mówi jasno, czego chce, ale na tym, że nie widomo, czego chcą parlamentarzyści w Londynie. "Theresa May wykonała dobrą pracę. Uzyskała najlepsze możliwe porozumienie" - powiedział. Wyraził też opinię, że to względy polityki wewnętrznej sprawiają, iż w Wielkiej Brytanii "niektórzy stawiają pod znakiem zapytania przyszłe relacje pomiędzy UE i Wielką Brytanią".

Bettel przypominał, że w czasie referendum Brytyjczycy byli przekonywani, iż cała sprawa będzie się sprowadzała do zawiadomienia Brukseli, że Wielka Brytania po prostu opuszcza UE, tymczasem debaty w sprawie warunków wyjścia trwają już dwa lata. "Porozumienie, które mamy, może nie jest idealne, ale jest najlepsze, jakie możemy mieć. W razie braku umowy obie strony stracą" - ostrzegał.

Również premier Chorwacji Andrej Plenković oceniał, że tekst, który został uzgodniony w czwartek to mocny sygnał dla May, ale również dla członków Izby Gmin. "Teraz odpowiedzialność leży po stronie brytyjskiej. Po pierwsze musimy zobaczyć jak zagłosują, a potem, jeśli będzie trzeba, możemy jeszcze raz się zebrać - zaznaczył. - Ale nic w tej sprawie nie zostało ustalone".

O tym, że UE oczekuje teraz pozytywnego przebiegu głosowania nad umową w Izbie Gmin mówił też prezydent Rumunii Klaus Iohannis. "Nie chcemy kolejnego szczytu, a pozytywnego głosowania w brytyjskim parlamencie" - oświadczył.

Biorąc jednak pod uwagę nastroje w Wielkiej Brytanii, słaby wynik May podczas głosowania nad wotum zaufania jako liderki Partii Konserwatywnej i ciągły sprzeciw wobec umowy brexitowej większości brytyjskich posłów, życzenie to może się nie spełnić.

"Całkiem obiektywnie mówiąc, sygnały, które otrzymaliśmy wczoraj nie dały nam gwarancji, jeśli chodzi o uhonorowanie zobowiązań (przez Wielką Brytanię - PAP), więc będziemy przygotowywać się do wszystkich hipotez związanych z brakiem porozumienia" - oznajmił premier Belgii Charles Michel.

Sama premier May nie wypowiadała się ani w czwartek wieczorem, ani w piątek. Tuż przed rozpoczęciem obrad kamery zarejestrowały moment jej rozmowy z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claude'em Junckerem, któremu wzburzona brytyjska premier coś przez dłuższy czas tłumaczy, a ten stara się bronić przed jej oskarżeniami. Juncker na czwartkowej konferencji prasowej mówił, że potrzeba jasności, bo dotychczasowe oczekiwania ze strony Wielkiej Brytanii dotyczące przyszłych relacji są mgliste. Mówił również, że choć May cały czas walczy "uczciwie i odważnie", to nie ma rezultatów.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)