Al-Hudajda nie pierwszy raz jest celem nalotu sił koalicyjnych pod dowództwem Arabii Saudyjskiej, która walczy od trzech lat ze wspieranymi przez Iran rebeliantami Huti, kontrolującymi stolicę Jemenu Sanę oraz rozległe terytoria na północy i zachodzie kraju. Na początku sierpnia w ataku lotniczym na port rybacki w tym mieście zginęło 55 cywilów, a 170 osób zostało rannych.

Koalicjanci (Bahrajn, Bangladesz, Egipt, Jordania, Katar, Kuwejt, Maroko, Senegal, Sudan i Zjednoczone Emiraty Arabskie) chcą przejąć kontrolę nad Hudajdą, która jest strategicznym miastem i portem w basenie Morza Czerwonego, aby uniknąć zakłóceń w dostawach pomocy do Jemenu.

Po środowym ataku Rijad na razie nie potwierdził, że to siły koalicyjne dokonały ataku. Rzecznik koalicji Turki al-Malki oświadczył, że sprawa zostanie dokładnie zbadana. "Traktujemy te doniesienia bardzo poważnie. Tego typu sprawy są przez nas badane na zasadzie niezależnego śledztwa prowadzonego według reguł uznawanych na całym świecie" - powiedział.

Media Huti donoszą o 19 zabitych i 10 rannych.

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, gdy społeczna rewolta położyła kres wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Alego Abd Allaha Salaha. Konflikt nasilił się, gdy w marcu 2015 roku interwencję w Jemenie rozpoczęła Arabia Saudyjska.

Według ONZ wojna w Jemenie pochłonęła od 2015 r. prawie 10 tys. ofiar i wywołała największy kryzys humanitarny na świecie. (PAP)