statystyki

Witold Bańka: Jestem biegaczem niespełnionym

autor: Robert Mazurek09.03.2018, 07:08; Aktualizacja: 09.03.2018, 08:36
Witold Bańka. Fot. Dariusz Golik

Witold Bańka. Fot. Dariusz Golikźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Darek Golik

Jak się jest na zgrupowaniu, to odpoczynek nie może się kończyć upijaniem się, bo jednak trzeba pracować. Inaczej jest na bankietach po dużych zawodach lekkoatletycznych, tam niektórzy odpuszczają.

Pan z nimi biegał.

I czasem nawet wygrywałem.

Serio?

Ale tylko dlatego, że byli młodsi... Potem role się odwróciły i nasi czterystumetrowcy ze sztafety przeganiali mnie. To, co zrobili w Birmingham na halowych mistrzostwach świata, ten rekord świata, to absolutny kosmos.

Magazyn DGP, 9-11 marca

Magazyn DGP, 9-11 marca

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Tak machnąć Amerykanina na ostatniej prostej...

To był mój najszczęśliwszy dzień jako ministra sportu. Kamil Stoch, inni – to wspaniałe, ale 400 m to jednak moja dyscyplina, moi koledzy.

Czym pan świętował?

Nie było nic w lodówce, a nie chciało mi się iść do sklepu. Poza tym zaraz po biegu rozdzwoniły się telefony od kolegów czterystumetrowców z mniej lub bardziej cenzuralnymi komentarzami do tego, co też nasi zrobili.

Wykpił się pan od odpowiedzi.

Ja jestem chłop ze Śląska, piwa bym się napił.

A kiedy pan biegał, to jak było?

Na zgrupowaniu w RPA poznałem Marca Raquila, francuskiego mistrza Europy na 400 m. Leżał w dyskotece na stole.

Toście sobie nie pogadali.


Pozostało 89% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie