statystyki

Szahaj: Głód autentyczności, czyli o co chodzi w plastikowej polityce [OPINIA]

autor: Andrzej Szahaj09.03.2018, 07:08; Aktualizacja: 09.03.2018, 14:42
Andrzej Szahaj

Andrzej Szahajźródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: mat prasowe

W muzyce pop znane jest zjawisko kreowania zespołu. Wpierw wybiera się jego członków, a potem uruchamia machinę promocji. Warunkiem sukcesu jest stworzenie publiczności, która zechce wielbić plastikowych gwiazdorów. W ten sposób zespół powstały w wyniku manipulacji spotyka się z publicznością manipulowaną przez reklamę i marketing. Przez analogię do taniej plastikowej muzyki można zidentyfikować także plastikową politykę. Jest pododobnie tandentna i także próbuje udawać coś bardziej trwałego i autentycznego.

W plastikowej polityce nie chodzi o istotną ideę, lecz o działalność pojmowaną jako chęć publicznego zaistnienia i ewentualnego sprawowania władzy – to ostatnie wcale nie jest tak częstym celem plastikowych polityków, bo rządzenie wymaga pracy. Plastikowi politycy to ci, którzy nie mają żadnego celu wyższego, żadnej pasji etycznej i politycznej wynikającej z chęci zmiany świata wedle swych przekonań, a jedynie pomysł na siebie jako aktorów w codziennym teatrze polityki, w którym można zyskać popularność. Narcystycznie zapatrzeni w siebie nie są w stanie wyjść poza horyzont określony chęcią zbudowania własnej popularności. Część z nich gotowa jest zmieniać partie, gdy tylko zorientują się, gdzie mogą odnieść sukces w postaci stanowiska lub pozycji w hierarchii. W perspektywie najbliższych wyborów gotowi są przyjąć każde poglądy, w które w danym momencie opłaci się wierzyć lub raczej udawać, że się wierzy. Są zatem produktem przygodnych okoliczności, a często także całego zespołu doradców od wizerunku i marketingu politycznego.

Na ich usprawiedliwienie można powiedzieć, że stali się ofiarą procesu, którego skutki dotykają nie tylko świat polityki, ale nasze życie jako takie. To proces utowarowienia człowieka i jego działań w wyniku podporządkowania się logice wolnorynkowej, nakazującej wszystko traktować w kategoriach produktu, który winien się dobrze sprzedać. W wyniku jej oddziaływania politycy sami o sobie zaś zaczynają myśleć jak o przedsiębiorstwie, którym trzeba efektywnie zarządzać, aby otrzymać w zamian stosowne profity. Inwestują w siebie, tak jak inwestują w siebie wszyscy ludzie poddani oddziaływaniu logiki wolnego rynku, którzy zaczynają traktować życie jako nieposiadające żadnego sensu wykraczającego poza relacje towarowe. Przy czym rynkiem, na którym sprzedaje się siebie, są w ich przypadku media.


Pozostało jeszcze 58% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie