statystyki

Święta Bożego Narodzenia? To jest świętowanie konsumpcjonizmu [RIGAMONTI WYWIAD]

autor: Magdalena Rigamonti25.12.2017, 10:00
Katarzyna Straburzyńska psycholog, psychoterapeuta, autorka książki „Dotyk miłości”

Katarzyna Straburzyńska psycholog, psychoterapeuta, autorka książki „Dotyk miłości”źródło: Dziennik Gazeta Prawna

- Święta Bożego Narodzenia to właśnie ten moment, żeby stanąć w prawdzie. Przecież świętujemy narodziny Pana Jezusa, który za nas wszystkich poszedł na krzyż. A widzi pani to świętowanie? To jest świętowanie konsumpcjonizmu - mówi Katarzyna Straburzyńska psycholog, psychoterapeuta, autorka książki „Dotyk miłości”.

Wszystko można wymodlić?

To zależy od łaski wiary...

A nie od człowieka?

Od kilku czynników... Od naszego nastawienia, od tego, czy mamy relację z Panem Bogiem, czy jej nie mamy. Zwykle to jest tak, że jak trwoga, to do Boga, jak świat się wali, jak zaczynamy chorować, cierpieć, to zaczynamy wołać o pomoc. Ja też wołałam, a w zasadzie zawołałam, a Pan Bóg mnie usłyszał.

Raz?

Nie, więcej razy. Ale już po pierwszym razie zrozumiałam, że Pan Bóg słucha i że wyciągnął mnie z błota, w którym siedziałam po uszy. Sprawił, że jestem zdrowa, a miałam złamany kręgosłup, cudem nie został uszkodzony rdzeń, zabrakło kilku milimetrów. Miałam mieć też operację – wycięte wszystkie narządy kobiece. Zawaliło się moje życie osobiste i zawodowe. Doszłam już do takiego momentu, że nie miałam na jedzenie i rachunki. Z dobrze prosperującej firmy spadłam w zasadzie na dno.

To efekt złych decyzji, złych wyborów.

Przez 20 lat żyłam według swojego planu, opierając się na swoich wyborach i decyzjach. Miałam tysiąc różnych pomysłów na swoje życie i zobaczyłam, że one są nicością, że wychodzą tylko do pewnego momentu, a potem się wszystko zawala. Kiedy miałam 22 lata, stworzyłam firmę, i przez 6 lat dość dobrze mi szło. Bez Boga. Ale za to z wróżkami i astrologami.

Do biznesu jest potrzebny Bóg?

Tak, bo Bóg doskonale wie, co jest dla nas dobre, a co złe. Kiedy zapraszamy go do naszego życia i On jest we wszystkim, jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest tak, jak trzeba. A ja działałam tylko po ludzku.

Bardzo wygodnie na Boga zrzucić odpowiedzialność za biznes.

To nie jest zrzucanie odpowiedzialności, to jest prowadzenie biznesu, w którym jest Bóg.

Pani jest psychologiem.

Tak, jestem psychologiem. I przez 6 lat prowadziłam szkolenia, zajęcia indywidualne i grupowe, bo uwierzyłam w totalne kłamstwo, że z naszym umysłem możemy wszystko. Byłam święcie przekonana, że w naszym umyśle jest siła i tym umysłem możemy zwyciężyć wszystko, a przede wszystkim możemy swoje życie zmienić na lepsze.


Pozostało jeszcze 88% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (7)

  • xxx(2017-12-25 14:45) Zgłoś naruszenie 62

    W latach 1945-89 Polacy żyli w warunkach stałego niedostatku wszystkich artykułow niezbędnych do życia. Po 89 co nieco powróciło do normalności choć duża cześć osób żyje bardzo ubogo i na to co jest w sklepach może tylko popatrzeć. A tu gazety alarmują na temat rozbuchanego konsumpcjonizmu. Jak przez 40 lat szynka dla kogoś była niewyobrażalnym luksusem, a władza ludowa zapewniała 3 kubańskie pomarańcze na święta, nagła możliwość zakupienia kilograma szynki bez stania w kolejce społecznej, a nawet zagranicznego alkoholu i owoców, wydaje się niektórym takim grzechem śmiertelnyym że postanowili pogrzmieć na spoleczeństwo i zarzucić mu brak duchowości. Gdzie jest dziś ta duchowość - w kościele? W religii która stała się narzędziem cynicznych polityków i kleru?

    Odpowiedz
  • remik(2017-12-25 11:02) Zgłoś naruszenie 64

    dla ateistów i tych co nie rozumieją sensu Świąt Bożego NArodzenia z pewnością tak jest. Pustkę duchową przecież treba czymś wypełnić. Ludzie wierzący tego nie potrzebują.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • preczzgłupotą(2017-12-25 15:39) Zgłoś naruszenie 33

    Kogo oszukujecie? Siebie?Przecież wielu z Was kupuje jakby przez rok pościło,a potem nawet połowa jedzenia im z tych zakupów pozostaje i nieraz po cichu to wyrzucają.Pół biedy,jeśli za własne pieniądze,ale wielu bierze kredyt i potem rzeczywiście kilka miesięcy nie ma na chleb.Więc bez obrazy,ale powinni się gorąco pomodlić do Boga o rozum.Zdrowia życzę.

    Odpowiedz
  • j.(2017-12-25 20:47) Zgłoś naruszenie 30

    Jest to dobry czas do refleksji na temat miejsca tzw. konsumizmu w naszej współczesności. Gdybyśmy bowiem poszli ściśle za głosem Kościoła, nawołującego do umiaru w materialnym wymiarze świąt, a także po prostu poszli sobie po rozum do głowy, to być może doszlibyśmy do wniosku, że nam wcale nie jest potrzebne np. jeszcze większe HD, 3D, 5D, jeszcze nowsza komórka, sterta niepotrzebnych prezentów i wszelakiego jadła, którego potem nie ma kto zjeść i mnóstwo innych hałaśliwie reklamowanych dóbr, a tym samym wydalibyśmy na święta nie 20 miliardów (bo tyle podobno wydajemy) tylko np. 5 mld zł. skupiając się na duchowym wymiarze świętowania. Gdybyśmy na dodatek do głowy po rozum chodzili częściej i kupowali tylko to, co nam jest rzeczywiście niezbędne, to... z pyszna by się miała napędzana u nas głównie popytem wewnętrznym, gospodarka! Siłą napędową systemu kapitalistycznego jest bowiem z jednej strony rozrzutność konsumentów, a z drugiej chciwość bogaczy, którzy zawsze chcą więcej. Gdybyśmy przestali kupować, albo gdyby bogaci nie chcieli się dalej bogacić, system by się zawalił! Mielibyśmy gigantyczne bezrobocie i ogromną recesję, a w konsekwencji też nie mielibyśmy co rzucić w niedzielę na tacę! Jak to wszystko pogodzić z Ewangelią?... Jak to jest np. z tym uchem igielnym?... (A mając na uwadze akcenty w nauczaniu Kościoła można domniemywać, że to nie worek pieniędzy na plecach, ale np. prezerwatywa w kieszeni będzie bardziej zawadzać przy wejściu do Królestwa Niebieskiego...) Mamy tam z jednej strony "dobrego Samarytanina", o którym M. Thatcher powiedziała, że niewiele by zrobił nie mając pieniędzy, mamy Józefa z Arymatei, który będąc bogaczem wytrwał do końca (co ciekawe z Nikodemem - człekiem dla odmiany: uczonym!), z drugiej strony mamy zaś Łazarza i owo "ucho igielne". Mamy "rozdaj wszystko, co masz" i mamy "czyńcie Ziemię sobie poddaną", a odniesienie tego wszystkiego do naszych czasów może być bardzo inspirujące, choćby dlatego, że gospodarka wolnorynkowa nie znosi umiaru, wstrzemięźliwości. Żeby to się kręciło, ludzi ciągle muszą chcieć więcej! Szkoda, że z ambon raczej o takich problemach cicho sza, jeśli oczywiście wszystko dzieje się z dala od alkowy...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie