statystyki

Francja według Marine Le Pen. Poznaj miasta, w których rządzi Front Narodowy

autor: Szymon Łucyk07.05.2017, 11:00; Aktualizacja: 07.05.2017, 11:30
W czym tkwi tajemnica lokalnego sukcesu FN? W tej kwestii wszyscy są zgodni, poczynając od miejscowej lewicy po lepenistów.

W czym tkwi tajemnica lokalnego sukcesu FN? W tej kwestii wszyscy są zgodni, poczynając od miejscowej lewicy po lepenistów.źródło: ShutterStock

Jak będzie wyglądać Francja, jeśli Marine Le Pen zostanie 7 maja prezydentem? Żeby poznać odpowiedź, odwiedzamy miasteczka, w których Front Narodowy już rządzi.

Wiesz, że Aleksander Dumas był mieszańcem? – Mohammed, na oko trzydziestolatek, przeciąga ręką po policzku, żeby zwrócić uwagę na swoją śniadą skórę. – Tak, jego dziadek ożenił się z czarną kobietą. O, w tym domu obok się urodził. Ale turyści jakoś do nas nie walą drzwiami i oknami. A może to i dobrze? Cisza, spokój.

Jest sobota, wczesne popołudnie. Siedzimy w bistrze koło stacji kolejowej w Villers-Cotterets, sennej mieścinie położonej w Pikardii około 80 km na północny-wschód od Paryża. Choć pierwsza tura wyborów już jutro, polityka jakoś nie rozpala namiętności wśród bywalców miejsca. Co innego sport. A zwłaszcza futbol i gonitwy wyścigów konnych, które można oglądać na ekranie nad barem. Mohammed i jego kumpel, skośnooki Pierre, na żywo komentują wydarzenia sportowe.

– A, chcesz wiedzieć, na kogo będę głosował? Jeszcze nie wiem – odpowiada Mohammed, z długą brodą i w sportowej czapce z daszkiem. Całe życie spędził w Villers-Cotterets. Ma francuskie obywatelstwo, choć jego rodzice pochodzą z Maroka. – Jutro zdecyduję. Mam dwóch faworytów, pokażę ci – przysuwa smartfona w moją stronę. Na jednym ze zdjęć widać byłego ministra Emmanuela Macrona, na drugim – nie inaczej – szefową nacjonalistycznego Frontu Narodowego Marine Le Pen.

Muzułmanin i syn arabskich przybyszów chce głosować na liderkę partii, która słynie z antyislamskich i antyimigranckich wypowiedzi. Jak to możliwe?

– Marine była w naszym mieście w czasie kampanii, nawet piłem z nią wino na mityngu. Normalna kobieta, bezpośrednia, z każdym gada. A w naszym mieście wybraliśmy mera z Frontu Narodowego już trzy lata temu i nic się nie stało. Nie, Francja nie jest rasistowska. A Marine nie ma się co bać, jeśli masz francuskie obywatelstwo – wzrusza ramionami, popijając piwo z syropem grejpfrutowym.

Do rozmowy wtrąca się właściciel baru: – Mnie tam nie interesuje, czy rządzi lewica, czy prawica, ale co będzie z moim biznesem. Nie mam czasu, pracuję po 14 godzin dziennie.

Po chwili zarzeka się: – Ale dziś siądę przed komputerem i porównam programy wszystkich kandydatów. Jutro będę wiedział, na kogo głosować – dodaje.

Mohammed zaznacza, że choć wierzy w Allaha, to nie jest praktykujący. – Nie chodzę do meczetu, piję piwo, a nawet jem wieprzowinę, jak ktoś mnie poczęstuje. Wielu u nas takich muzułmanów – uśmiecha się do barmana za kontuarem.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie