statystyki

Egipt: Hosni Mubarak odzyskał wolność i podzielił mieszkańców

autor: Mariusz Janik05.05.2017, 07:18; Aktualizacja: 05.05.2017, 08:13
Hosni Mubarak

Hosni Mubarakźródło: ShutterStock

Sześć lat po wymuszonym ustąpieniu ze stanowiska prezydenta Hosni Mubarak odzyskał wolność. O ironio – dziś Egipt jest w gorszej kondycji niż za jego rządów

Myślę, że zatoczyliśmy koło – tak Szahira Amin, dziennikarka, która sześć lat temu stała się symbolem egipskiej arabskiej wiosny, komentuje opuszczenie więziennego szpitala przez Mubaraka. W 2011 r. Amin zyskała popularność po tym jak, obejrzawszy pierwsze relacje z placu Tahrir, trzasnęła drzwiami stacji telewizyjnej i wyszła. – Spośród aktywistów, którzy zaczęli rewolucję, wielu jest dziś za kratami. Ludzie są uciszani albo zastraszani. Dziś nie ma już takich, którzy ośmieliliby się głośno krytykować rząd – dodaje.

I jest w tym wiele racji. – Uwolnienie Mubaraka kompletnie mnie nie obchodzi – kwituje w rozmowie z dziennikarzem „New York Timesa” Ahmed Harara, znany nad Nilem demonstrant z 2011 r., który podczas protestów w Kairze stracił wzrok. – Już lata temu zdałem sobie sprawę, że tu nie chodzi o Mubaraka i o jego reżim. To był cały system zależności, który właśnie się odtworzył – dorzuca.

Nie takie złe czasy

Dla wielu rodaków Amin i Harary epoka rządów niemal 89-letniego dziś Mubaraka jest okresem spokoju i stabilizacji. „Przepraszamy, panie prezydencie” – fanpage na FB o takiej nazwie polubiło już 1,8 mln osób. – Od pierwszego dnia wiedziałem, że on jest niewinny – mówił w rozmowie z BBC Karim Hussain, dwudziestoparolatek, który założył stronę. – Człowiek, który walczył o wolność swojego kraju, nigdy nie poważyłby się zabijać swojej młodzieży – dorzucał.

6 października 1981 r., jako szef sił lotniczych, Hosni Mubarak usiadł po prawej stronie prezydenta Anwara Sadata, by oglądać defiladę w Kairze. Gdy z przejeżdżających ciężarówek wysypali się zamachowcy, którzy zaczęli opróżniać magazynki w stronę loży honorowej, kule przeznaczone dla głowy państwa poharatały również jego. Ale na tyle niegroźnie, że – jako jeden z najbliższych współpracownika Sadata – mógł zastąpić zamordowanego prezydenta. Rządził przez 30 lat, fundując rodakom coś na kształt małej stabilizacji. Egipt rozwijał się, nie wikłał w międzynarodowe awantury, stał się jednym z największych odbiorców amerykańskiej pomocy wojskowej, a w pierwszych latach XXI w. Mubarak zaczął nawet coś na kształt stopniowej liberalizacji gospodarki, wcześniej krępowanej powierzchownie zmodyfikowanymi socjalistycznymi schematami.

Dyskretnie pomijane milczeniem lub ukrywane patologie wyszły jednak w tych realiach na jaw: reżim obrósł własną oligarchią – od byłych wojskowych, którzy rozsiadali się w zarządach firm i egipskich oddziałach zachodnich koncernów, po rodzimych biznesmenów, którzy za łapówkę byli w stanie uzyskać pozwolenia np. na korzystanie z promów morskich, które pierwsza uczciwa kontrola skierowałaby do pocięcia na żyletki. Świecki, wojskowy reżim trzymał krótko miejscowe Bractwo Muzułmańskie oraz innych radykałów. N ajgroźniejszych pozbyto się jeszcze w latach 80., dekadę później wyłapano tych, którzy po powrocie z Afganistanu chcieli obalać władzę, a tych umiarkowanych – jak Bractwo – szachowano, raz zamykając za kratami, a innym razem wpuszczając do parlamentu.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie