Uroczystość odbyła się w stołecznym Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

Zastępca dyrektora Muzeum POLIN ds. komunikacji i obsługi klienta Zygmunt Stępiński przyznał, że nie lubi zabierać głosu w dniu rocznicy wybuchu powstania w getcie, ponieważ "nie znajduje słów" w obliczu tego "czego historia była świadkiem".

"Ale dzisiaj w ramach akcji +Żonkile+ na ulice wyszła wielka grupa młodych, którym w muzeum opowiadaliśmy o getcie warszawskim, o Holokauście, o heroicznym zrywie dwóch żydowskich organizacji wojskowych, które podjęły beznadziejną walkę. Ci młodzi ludzie wykonują gigantyczną pracę. Bo przez wiele lat historia Holokaustu, powstania w getcie, losu polskich Żydów była nieznana, mało znana albo nieprawdziwa. Ja wierzę w zmianę, wierzę, że taka rozsądna edukacja, która polega na pokazywaniu, objaśnianiu, ostrzeganiu przynosi najlepsze efekty" - powiedział Stępiński.

Specjalny medal pamiątkowy z okazji 50. rocznicy powstania w getcie warszawskim poświęcony "bojownikom powstań w gettach i buntów w obozach zagłady i koncentracyjnych hitlerowskich Niemiec" wybiło Stowarzyszenie Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej.

"W późniejszych latach doszliśmy do wniosku, że jest to wyróżnienie, które powinny otrzymać również osoby działające na rzecz porozumienia polsko-żydowskiego, sięgające do historii wkładu Żydów w kulturę, ekonomię, politykę Polski na przełomie wieków. Muszę powiedzieć, że jest to medal bardzo ceniony. I co roku otrzymuje go dziesięć osób. To przede wszystkim oprócz kilku prezydentów, dyplomaci, parlamentarzyści, pisarze, dziennikarze, instytucje" - powiedział przewodniczący stowarzyszenia Tomasz Miedziński.

Medalami honorowymi "Powstanie w Getcie Warszawskim" zostali odznaczeni historyk i etnograf dr Alina Cała, pisarz i dziennikarz Remigiusz Grzela, teolog i historyk prof. Stanisław Obirek, teolog i duchowny prawosławny ks. dr Henryk Paprocki, kolekcjoner Marek Roefler, psycholog i działaczka społeczna Paula Sawicka, dziennikarz i publicysta Jan Turnau, przewodniczący zarządu Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce Piotr Wiślicki, historyk literatury dr Tomasz Żukowski oraz Ośrodek Edukacyjno-Muzealny "Świętokrzyski Sztetl" w Chmielniku.

W ocenie socjologa prof. Ireneusza Krzemińskiego powstanie było niezwykłym wydarzeniem, "powstaniem garstki bojowników, którzy dali wyraz niezgodzie na niesłychaną i obudowaną perfidną socjotechniką zbrodnię Niemców Hitlera na Żydach w stolicy Polski". "To wydarzenie było tyleż niezwykłe co tragiczne. Bojownicy w getcie nie mogli bowiem liczyć na żadne zwycięstwo, poza tym które zapisało ich na zawsze w historii nie tylko Warszawy i Polski, ale ludzkości. Chodziło o gest niezgody na zbrodnię na narodzie żydowskim i tragiczny znak świadczący o tym, że ludzie gnani na rzeź przez niemieckich hitlerowców nie dali sobie odebrać godności" - podkreślił.

Główna uroczystość upamiętniająca 74. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim odbyła się pod Pomnikiem Bohaterów Getta. Wieniec złożyła tam m.in. premier Beata Szydło. Muzeum POLIN po raz piąty zorganizowało też akcję "Żonkile", podczas której wolontariusze rozdawali na ulicach stolicy papierowe przypinki-żonkile mające upamiętnić bohaterów powstania. Żonkil stał się symbolem pamięci wydarzeń z wiosny 1943 r. dzięki ostatniemu przywódcy zrywu Markowi Edelmanowi, który co roku w rocznicę wybuchu powstania składał bukiet żółtych kwiatów pod Pomnikiem Bohaterów Getta.

Powstanie rozpoczęło się 19 kwietnia 1943 r. Było pierwszym miejskim powstaniem w okupowanej Europie, aktem o charakterze symbolicznym, zważywszy na nikłe szanse powodzenia. W nierównej, trwającej prawie miesiąc, walce słabo uzbrojeni bojownicy Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) i Żydowskiego Związku Wojskowego (ŻZW) stawili opór oddziałom SS, Wehrmachtu, Policji Bezpieczeństwa oraz formacji pomocniczych. W tym czasie Niemcy zrównali getto z ziemią, metodycznie paląc dom po domu.

8 maja, w schronie przy ul. Miłej 18, samobójstwo popełnił przywódca powstania Mordechaj Anielewicz wraz z grupą kilkudziesięciu żołnierzy ŻOB. Nielicznym bojowcom udało się kanałami wydostać z płonącego getta. Jednym z nich był ostatni dowódca ŻOB Marek Edelman, zmarły w 2009 r. (PAP)