Szef PSL o wniosku Lewicy o Trybunał Stanu dla prezesa NIK: podejdziemy do niego poważnie

| Aktualizacja:

Podejdziemy do wniosku Lewicy o postawienie przed Trybunałem Stanu prezesa NIK Mariana Banasia poważnie, bo poważnie traktujemy wszystkie ugrupowania opozycyjne, chociaż wniosek do Trybunału Stanu nic w tej sprawie nie zmieni - powiedział w czwartek prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Posłowie Lewicy zapowiedzieli w środę wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu prezesa NIK Mariana Banasia; zaapelowali do opozycji, aby również się podpisała pod tym wnioskiem.

O wniosek Lewicy był pytany w TVN24 szef PSL. "Podejdziemy do tego wniosku poważnie, bo poważnie traktujemy wszystkie ugrupowania opozycyjne, chociaż wniosek do Trybunału Stanu nic w tej sprawie nie zmieni" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

Dopytywany, czy klub PSL-Kukiz'15 się pod wnioskiem Lewicy podpisze, odpowiedział, że będzie o tym rozmawiać. "Zobaczymy ten wniosek, nie widzieliśmy go, nie trafił on do nas. Będziemy mieć posiedzenie klubu w przyszłym tygodniu" - mówił.

"Nie uważam, że pomysł postawienia przed Trybunałem Stanu jest najlepszy" - ocenił. Przyznał, że nie sądzi na podstawie doświadczeń III RP, aby doszło do orzeczeń Trybunału Stanu. "I to nie wstrzymuje pełnienia funkcji" - zaznaczył.

O postawieniu przed Trybunałem Stanu prezesa NIK decyduje Sejm. Wniosek o postawienie prezesa NIK przed TS może złożyć prezydent lub co najmniej 115 posłów; decyzja zapada bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Kosiniak-Kamysz mówił też, że zmiana konstytucji, aby odwołać prezesa NIK byłoby bez sensu. "Zmieniać konstytucję dlatego, że mamy problem, partia rządząca ma problem z wyłonionym przez siebie prezesem Najwyższej Izby Kontroli, czyli jedną osobą. Konstytucję można zmieniać, jak jest potrzeba społeczeństwa, potrzeba państwa, aby usprawnić jego funkcjonowanie, a nie po to, żeby jednej osoby wyłonionej, do niedawna krystalicznej, nie można dzisiaj odwołać" - powiedział lider ludowców.

Prokuratura Regionalna w Białymstoku wszczęła śledztwo dotyczące m.in. podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych Mariana Banasia. Podstawą wszczęcia śledztwa są trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które wpłynęły do białostockiej prokuratury od grupy posłów opozycji m.in. posła Jana Grabca (KO), Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz z Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

W połowie października CBA poinformowało, że zakończyło trwającą od kwietnia kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia, szczegółów jednak nie ujawniło. Pod koniec października pismo prezesa NIK, z uwagami do zastrzeżeń CBA po kontroli jego oświadczeń majątkowych, trafiło do Biura.

Od ubiegłego tygodnia dymisji od Banasia domagają się prominentni politycy PiS. Premier Mateusz Morawiecki mówił w piątek, że wnioski z raportu CBA powinny skłaniać prezesa NIK do dymisji. "Jeśli tak się nie stanie, mamy plan +B+" - mówił, ale nie podał szczegółów.(PAP)

autor: Grzegorz Bruszewski