Konwencja "Kobieta, Europa, Polska": PO i IP deklarują walkę o prawa kobiet i odbudowę wspólnoty

| Aktualizacja:
Konwencja Kobieta, Polska, Europa / PAP / Tomasz Gzell

Walkę z dyskryminacją, wykluczeniem, przeciwdziałanie "mowie nienawiści" oraz starania na rzecz równych praw kobiet i mężczyzn oraz odbudowę wspólnoty w Polsce zapowiedzieli podczas sobotniej konwencji "Kobieta, Polska, Europa" politycy PO oraz liderka IP Barbara Nowacka.

Była mowa m.in. o równouprawnieniu płacowym, a także równych szansach dla kobiet w życiu publicznym i dostępie do kariery zawodowej, potrzebie wprowadzenia edukacji seksualnej, przywrócenia refundacji zabiegów in vitro z budżetu państwa, zapewnienia Polkom wysokich standardów okołoporodowych. Na koniec konwencji przyjęta została "Deklaracja Styczniowa" z postulatami dotyczącymi m.in. refundacji antykoncepcji oraz wprowadzenia w szkołach nauczania na temat praw osób LGBT.

Uczestnicy zjazdu wspominali też tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Na początku konwencji o minutę ciszy dla zamordowanego niespełna dwa tygodnie temu samorządowca poprosił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Później głos zabrało dwoje bliskich współpracowników Pawła Adamowicza: wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak oraz rzeczniczka tamtejszego ratusza Magdalena Skorupka-Kaczmarek.

Oboje podkreślali przywiązanie zmarłego prezydenta do zagadnień równościowych, tolerancji oraz walki o demokrację. Grzelak zaapelował, by 4 czerwca wspólnie spotkać się podczas obchodów 30. rocznicy pierwszych po 1989 roku częściowo wolnych wyborów parlamentarnych. "Paweł Adamowicz marzył o Gdańsku otwartym, solidarnym i obywatelskim. Dziś setki tysięcy ludzi w całym kraju marzy o takiej Polsce, dlatego przyjmijcie nasze zaproszenie do Gdańska. Spotkajmy się w Gdańsku 4 czerwca, w rocznicę wielkiego, niepowtarzalnego sukcesu. Zacznijmy odbudowywać polską wspólnotę" - powiedział Piotr Grzelak.

Od nawiązania do styczniowej tragedii rozpoczął też swe wystąpienie szef PO Grzegorz Schetyna. "Wszyscy bardzo przeżyliśmy śmierć Pawła Adamowicza. Tęsknimy za nim jako przyjacielem, człowiekiem, samorządowcem. Zbrodnia, którą cała Polska widziała na własne oczy, wywołała wśród nas szok i przerażenie. Wszyscy czujemy, że po tym, co się stało, już nic nie będzie takie samo" - mówił lider Platformy.

Dodał, że zabójstwo prezydenta Gdańska "stanie się cezurą w nowej historii Polski". Zastanawiał się, czy po tym, co się stało w stolicy Pomorza "będziemy jeszcze umieli tworzyć wspólnotę". "Czy to jest rzeczywiście koniec, a dalej jest już tylko większa wrogość, podział i obcość? Czy da się jeszcze zrobić coś, skoro została przelana krew?" - pytał lider PO.

W jego ocenie "odpowiedź jest bardzo trudna, ale może być tylko jedna". "Ta śmierć nie może być końcem, musi stać się początkiem budowania wspólnoty od nowa - lepszej, współpracującej i otwartej. Jesteśmy to winni Pawłowi, więc musimy odrzucić wszelkie złe uczucia i zacząć jeszcze raz - na nowych zasadach" - przekonywał szef Platformy.

W dalszej części swego wystąpienia Schetyna wzywał do zapewnienia równych praw kobietom i mężczyznom oraz do walki z "mową nienawiści". "Żadna społeczność nie będzie stabilna i zdrowa, jeśli połowa z niej czuje się dyskryminowana. Jeśli chcemy stworzyć coś trwałego i dobrego musimy zrobić to razem - kobiety i mężczyźni - absolutnie na równych prawach" - wskazywał lider PO.

Podkreślał, że prawa kobiet muszą stać się "oczywistą codziennością". "Bo co to za wspólnota, w której ktoś nie jest chroniony przed przemocą? Co to za wspólnota, w której ofiara gwałtu nie znajduje wsparcia? Co to za wspólnota, gdzie pensja nie zależy wyłącznie od umiejętności i zasług? Co to za wspólnota wreszcie, w której połowa z nas nie może się rozwijać i wykorzystywać swoich talentów? To się musi zmienić. Zmienimy to dla dobra nas wszystkich" - obiecał szef Platformy.

Zapewniał też o woli "bezwzględnego ścigania każdego przypadku stosowania gróźb i mowy nienawiści". "Do skutku będziemy żądać delegalizacji Młodzieży Wszechpolskiej i wszystkich organizacji nawołujących do agresji" – zapowiedział Schetyna. Dodał, że swój wyrok znajdzie każde przestępstwo, jednak - jak zastrzegł - "w atmosferze skupienia i poszanowania prawa, a nie politycznego i prawnego linczu".

Według niego jednak do tego czasu nie można milczeć. "Każdego dnia będziemy nazywać kłamstwo kłamstwem, podłość podłością, a zbrodnię zbrodnią. Nie będziemy też udawać, że partyjna telewizja jest telewizją publiczną. Elementarna uczciwość nie pozwala nam na pojawianie się w tym miejscu, które siało i sieje nienawiść" – powiedział Schetyna, nawiązując do niedawnej decyzji zarządu swej partii o bojkocie programów TVP.

Liderka Inicjatywy Polska Barbara Nowacka zwróciła uwagę, że równe prawa kobiet i mężczyzn gwarantuje w Polsce art. 33 konstytucji. "Niestety, nie jest przestrzegany. Bo cóż z tego czasem, że mamy równe prawa, kiedy w nierówny sposób państwo je realizuje?" - pytała. Podkreśliła, że na "fundamencie równości i równych praw" zbudowana jest Unia Europejska. "My, Polki i Polacy, musimy i chcemy mieć te same prawa - do równości, wolności i godnego życia, także u nas" - powiedziała Nowacka.

Przekonywała, że nierówności doświadcza większość kobiet. "Spotykamy się z nimi w życiu zawodowym, w ścieżkach awansu, w rodzinie - czasem ta pozycja kobiet jest słabsza lub zdecydowanie słabsza. Poczucie bezpieczeństwa? Jak można być bezpieczną, kiedy państwo wprost mówi oprawcy, że pierwsze bicie może być dozwolone w świetle prawa? Nie możemy się czuć bezpieczne, kiedy państwo nie staje twardo po stronie ofiar, a puszcza oko do katów, obrzydliwie podpuszczając ludzi przeciwko sobie" - wskazywała liderka Inicjatywy Polska. "My chcemy jedności, chcemy wspólnoty. My, Polki, chcemy być bezpieczne - w domu i w pracy" - dodała.

Była premier Ewa Kopacz (PO) przekonywała, że kobiety w Polsce mają prawo do decydowania o swoim życiu i apelowała do rządzących, by nie próbowali decydować za nie. "Mamy prawo decydować, czy chcemy urodzić dziecko i czy chcemy zostać w domu dłużej niż przewiduje to urlop macierzyński. Mamy wreszcie prawo do edukacji seksualnej naszych dzieci. Mamy prawo do łączenia naszych ról życiowych" - mówiła Kopacz.

Podkreśliła, że Polki mają też prawo do zabiegów in vitro, refundowanych przez państwo, standardów okołoporodowych na najwyższym poziomie oraz do wychowania dzieci w duchu równości.

Prezydent Konfederacji Lewiatan Henryka Bochniarz zastanawiała się, jak to możliwe, że przy tak dobrej koniunkturze gospodarczej oraz przy bardzo dobrym wykształceniu i kreatywności Polek, nasz kraj ma jeden z najniższych wskaźników aktywności zawodowej kobiet. Zwracała też uwagę na brak równości (rzędu ok. 20 proc.) w zarobkach kobiet i mężczyzn. "Obawiam się, że zarobki dwóch pań dyrektorek w NPB tego nie zmienią" - ironizowała Bochniarz.

Dużo o prawach kobiet mówiły też wicemarszałkini Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), europosłanka Platformy Róża Thun i posłanka PO Monika Wielichowska. Tematyka związana z równością zdominowała też trzy panele dyskusyjne, które odbyły się w drugiej części sobotniej konwencji z udziałem m.in. posłanek PO, działaczek społecznych, prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka oraz Radomira Szumełdy, szefa gdańskich struktur KOD.

W przyjętej na koniec konwencji "Deklaracji Styczniowej" znalazło się wiele postulatów, które do tej pory kojarzone były głównie z lewicą, m.in. refundacji antykoncepcji i zabiegów in vitro, edukacji seksualnej oraz wprowadzenia w szkołach nauczania o prawach osób LGBT. W kuluarach zjazdu można było usłyszeć, że ma być on "ruchem wyprzedzającym" w stosunku do zaplanowanej na przyszłą niedzielę inauguracyjnej konwencji nowego ugrupowania Roberta Biedronia.

Pomimo że Platforma zapowiadała sobotnie wydarzenie jako konwencję Koalicji Obywatelskiej, udziału nie wzięli w niej politycy Nowoczesnej. Liderka partii Katarzyna Lubnauer odrzuciła wystosowane do niej zaproszenie. "Dostałam zaproszenie, ale my w tym nie uczestniczymy, nie jesteśmy organizatorem. To jest konwencja Platformy, nie Koalicji Obywatelskiej" - mówiła w czwartek PAP.

Wyraziła przy tym pogląd, że wydarzenia z grudnia, kiedy to do klubu PO odeszła grupa posłów Nowoczesnej, "spowodowały, iż można uznać, że Platforma Obywatelska wygasiła Koalicję Obywatelską". Jej zdaniem trzeba "budować nową szeroką koalicję, czteropodmiotową, czyli złożoną z PO, PSL, SLD i Nowoczesnej".