Andrysiak: Afera solna niby jest, a jakby jej nie było

Andrzej Andrysiak
Andrzej Andrysiak, zastępca redaktora naczelnegoDGP
7 marca 2012

W „Dyktatorze” Charliego Chaplina jest taka scena, gdy władca Tomanii przepytuje swojego doradcę na okoliczność nastrojów w społeczeństwie. Ten referuje, a na koniec dodaje: No i ludzie skarżą się, że jest za dużo trocin w chlebie. Jak to?! – dziwi się Dyktator. – Przecież to najlepsze trociny, z najlepszego drzewa, z najlepszego tartaku!

Tak właśnie zachowują się urzędnicy w sprawie afery solnej. Wczoraj poznański Sanepid ogłosił, że przebadane próbki soli wypadowej, którą producenci – w większości pewnie nieświadomie – dodawali do żywności, nie są szkodliwe dla zdrowia. Co oznacza, że produkty ją zawierające nie zostaną wycofane z półek sklepowych. Jednocześnie przyznał, że taka sól nigdy nie powinna tam trafić, bo „nie spełnia żadnych norm sanitarnych”.

Pozostało 67% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane