Na półkach w księgarniach stoi obok siebie po kilka, kilkanaście pozycji na ten temat. Dowiedzieć się z nich można, jak powinna wyglądać skuteczna kampania wyborcza, jak kreować swój wizerunek i na co wydawać pieniądze. – Obecnie oferujemyblisko 10 tego typu pozycji – mówi pracownik księgarni Kolporter. Większość w cenie 30 – 40 zł.

Sergiusz Trzeciak, autor czterech poradników wyborczych i trener przygotowujący kandydatów, przyznaje, że zainteresowanie jego publikacjami i kursami jest ogromne – sprzedają się, jak mówi, znacznie lepiej niż zwykle.

Biznes na poradnikach wyborczych robią nie tylko politolodzy i specjaliści od wizerunku, lecz także sami samorządowcy. Dariusz Woźniak, od ośmiu lat wójt wsi Rusiec koło Bełchatowa, w październiku wydał poradnik dla świeżo startujących kandydatów na samorządowców. Nie boi się wyjawiać przeciwnikom własnej strategii wyborczej. – Chciałem zarobić na swoich pomysłach – przyznaje bez ogródek Woźniak. Prawa autorskie sprzedał córce, która ma firmę wydawniczą. Choć poradnik jest bardzo drogi – 1200 zł za 66 stron – sprzedało się już prawie 1000 egzemplarzy. Łatwo więc obliczyć, że wydawnictwo zarobiło ponad milion złotych.

Dużym wzięciem wśród kandydatów cieszą się także odpłatne szkolenia. Tutaj ceny zaczynają się od kilkuset złotych od osoby. Natalia Kłos z gdańskiego oddziału Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej już w czerwcu zorganizowała otwarty kurs w cenie 270 zł od słuchacza. – Przyszli nie tylko nowicjusze, lecz także radni z doświadczeniem – mówi Kłos. Jednak w większości szkolenia są zamknięte, robione na zlecenie komitetów wyborczych. Indywidualne szkolenie kandydata na prezydenta dużego miasta to koszt kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy złotych. Za dwudniowy intensywny kurs dla kilkunastu osób prowadzony przez dobrej klasy specjalistów (ale nie gwiazdy) zapłacić trzeba 2 – 3 tys. zł od kursanta. Z kolei wykładowca bierze średnio 4 tys. zł za dwa dni szkolenia. – Osiem godzin zajęć dziennie, no i wieczory do dyspozycji kandydatów na samorządowców – mówi jeden z nich. I dodaje, że nie są to łatwo zarobione pieniądze.