Mimo że uczelni prywatnych jest w kraju trzy razy więcej niż publicznych, tylko niewielki procent z nich prowadzi badania naukowe. Większość ogranicza się do otwierania nowych kierunków studiów i przyjmowania kolejnych studentów, pisze "Dziennik Polski".
Jak wynika z danych resortu nauki, na uczelnie niepubliczne przypada tylko 2,5 proc. nadawanych w Polsce stopni naukowych doktora i doktora habilitowanego. Z kolei udział publikacji powstałych w szkołach prywatnych to zaledwie 1,78 proc. ogólnej liczby prac naukowych wydawanych w kraju. Nie lepiej jest w przypadku tzw. cytowań w światowych czasopismach naukowych - wskaźnik ten wynosi 0,64 proc.
- Większość niepublicznych szkół wyższych zajmuje się wyłącznie dydaktyką. Działalność naukowa schodzi na drugi plan, mówi Magdalena Maciejewska z Departamentu Instrumentów Polityki Naukowej MNiSW. W ciągu ostatnich dwóch lat resort nauki ogłosił sześć konkursów, w których można było uzyskać pieniądze na prowadzenie badań naukowych. Z uczelni państwowych napłynęło blisko 21 tys. wniosków. Zgłoszenia z uczelni prywatnych stanowiły zaledwie 1,7 proc.
Źródło: PAP
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Infor Biznes Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Infor Biznes Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
1: realista z IP: 83.14.75.* (2009-12-29 08:55)
Bo skoro dla wykładowców jest to drugi etat, a w całej imprezie chodzi tyllko o kasę z czesnego (do podzialu między szkołą a kadrą dydaktyczną), to nie ma kto na tych fabrykach dyplomów robić jakichkolwiek badań...
2: Za co ja płacę podatki??? z IP: 89.79.116.* (2009-12-29 11:06)
Żeby minister szkolnictwa wyższego miała dobre samopoczucie i nic nie robiła???
3: opt z IP: 83.142.120.* (2009-12-29 15:43)
Na tych uczelniach i dydaktyka jest problematyczna, bo:
- kadra czasem z wysokimi tytułami ale kiepska, ganiająca za lekkim grosiwem ,oddalająca się od nauki, nowości, postępu, więc i przekaz prymitywny,
- nie znają studentów, na egzaminy przychodzą podstawione osoby, bo kogo to obchodzi kto zdaje,
- jak można studiować bez zaplecza pracowni, laboratoriów, bibliotek, jedynymi środkami dydaktycznymi najczęściej bywa tablica i kreda,metodą dominującą to wykład połączony z dyktowaniem, to,że na uczelni należy studiować dawno już przeszło do historii
Czy robiąc zakupy, zawsze otrzymujesz paragon z kasy fiskalnej?