statystyki

Krajewski: Rządzący do wymiany

autor: Andrzej Krajewski18.11.2016, 07:27; Aktualizacja: 18.11.2016, 09:10
rewolucja październikowa

Rewolucja październikowa dała początek jednej z najkrwawszych wymian elit w dziejach ludzkościźródło: ShutterStock

Elity władzy są samowystarczalne, świadome swojej siły i zazwyczaj bezkarne. Dlatego musi się je regularnie odświeżać, bo inaczej zostają wybite.

Reklama


A jednak Trump! I tak padła kolejna kostka domina, która pchnie następne. Tym razem w Europie, którą wkrótce czekają wybory w Holandii, we Francji, Włoszech i w Niemczech. Histeria, jaka przetacza się przez większość mediów, zwiastuje zbliżający się armagedon.

Faktem jest, że bunt części wyborców pokazuje ich utratę zaufania do starej elity władzy. Zarówno tej, która sprawuje rządy, jak i tej, będącej obecnie w opozycji. Fala nieufności objęła też media głównego nurtu, dyżurne autorytety ze światów kultury i nauki, a nawet show-biznes. Możliwość wywierania wpływu na światopogląd opinii publicznej przez dotychczasową elitę spadł niemal do zera. Tę funkcję zawłaszczają dla siebie ludowi trybuni, tacy jak Donald Trump właśnie. Mogą być brzydkimi seksoholikami, niekryjącymi się z ksenofobią czy przerostem ego, komiczni lub obrzydliwi. Wszystko niwelują jedną zaletą – budzą popłoch wśród starej elity. Czym dają ludowi ogromną satysfakcję.

Baron Vilfredo Pareto, który słowo elita (z francuskiego elite – wybrańcy) wprowadził do socjologii, zastany stan rzeczy opisywał przy użyciu symboli: A, B i C. W jego teorii krążenia elit grupa rządząca to A. Ma władzę, wpływy i profity. Broni tych zdobyczy i swojej pozycji. Sukces sprawił jednak, że zamyka się we własnym gronie i nie dopuszcza napływu nowych osób. Nawet jeśli członkowie establishmentu zestarzeli się, rozleniwili, uwierzyli we własną genialność – zdegenerowali się. W stronę władzy podkrada się B. To ludzie, którzy zdobyli pieniądze, wykształcenie, osiągnęli sukcesy. Jednym słowem spełniają wszelkie kryteria, aby należeć do A. Jednak trafiają na mur blokujący im możliwości awansu. Co budzi w nich coraz większą frustrację. Jest jeszcze C. To zwykli obywatele, na co dzień bierni i politycznie niesamodzielni, uzależnieni od decyzji A. Tolerują narzucane im reguły dopóty, dopóki rządząca elita choć w minimalnym stopniu zaspokaja ich potrzeby. Sfrustrowane B pozostaje wówczas bezradne. Aż nadchodzą czasy kryzysu ekonomicznego lub politycznego. Jeśli A staje do twardej walki i godzi się dokooptować część przedstawicieli B oraz ich idee – przetrwa. Gorzej, jeśli tego nie potrafi i lud staje się narzędziem użytym przez B.

„Czystym złudzeniem jest wyobrażać sobie, że humanitarne zasady, jakie głosiła elita, zostaną wobec niej zastosowane. W uszach jej zabrzmi nieubłagany okrzyk zwycięzców: vae victis (biada zwyciężonym)” – zauważał baron Pareto.


Pozostało jeszcze 88% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (3)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Reklama