statystyki

Kto czyta, ten błądzi: Większość tego, co nam oferuje rynek, nadaje się wyłącznie do śmieci

autor: Mira Suchodolska16.09.2016, 07:06; Aktualizacja: 18.09.2016, 13:50
książki, książka, historia

Statystyki są szokujące: ponad 60 proc. Polaków nie przeczytało w ciągu ostatniego roku ani jednej książki.źródło: ShutterStock

Paradoks: w kraju, gdzie czytelnictwo jest na dolnych poziomach skali europejskiej, obowiązuje tabu mówiące o zakazie wyrzucania czy niszczenia książek. Choć większość tego, co nam oferuje rynek, nadaje się wyłącznie do śmieci. Trudno się dziwić: każdego dnia na księgarskie półki trafiają 74 nowe tytuły. Arcydzieła?

Reklama


Czytanie książek zawsze było zajęciem dla wybranych. Czytała, czyta, czytać będzie wąska grupa. Choć niekoniecznie elita intelektualna, jak się niektórym wydaje. Więc gromadne lamenty nad skundleniem kulturalnym naszego społeczeństwa są niepotrzebne. Stanowią wyraz pięknoduchostwa humanistów, zdziwionych tym, że inni nie podzielają ich nawyków i pasji życiowych. Albo hipokryzji wydawców, wściekłych, że ciemny lud nie czyta wszystkiego, co ci im wciskają. Gdy dla higieny psychicznej, tudzież intelektualnej, lepiej wybrać się na spacer albo na siłownię, niż obcować z którymś z grafomańskich „dzieł”, jakie zalewają księgarskie półki. Poleżeć do góry brzuchem, pomyśleć, popatrzyć w gwiazdy.

To prawda, statystyki są szokujące: ponad 60 proc. Polaków nie przeczytało w ciągu ostatniego roku ani jednej książki. Tych czytających systematycznie (co oznacza, że na przestrzeni dwunastu miesięcy przedarli się przez co najmniej siedem tomów) jest zaledwie 11 proc. Czytających w ogóle i cokolwiek – dwadzieścia kilka. Daleko nam do naszych sąsiadów, Czechów, będących rekordzistami w pochłanianiu literatury na skalę globu: 70 proc. z nich to mole książkowe. A u nas czytelnictwo spada, w każdym razie od 1992 roku, odkąd na zlecenie Biblioteki Narodowej prowadzone są co dwa lata badania tego zjawiska. Nawiasem mówiąc, najszersze, najbardziej kompleksowe, intensywne i konsekwentne na świecie. Tylko zamiast załamywać ręce, warto spojrzeć na te statystyki inaczej. Jak zachęca dr Roman Chymkowski, socjolog, kierownik Pracowni Badań Czytelnictwa Instytutu Książki i Czytelnictwa w Bibliotece Narodowej, jako na portret Polaków w czasie bardzo ważnych przemian w niezwykle ciekawym ćwierćwieczu. Pewien proces, trend, który nie wziął się z niczego i obrazuje to, co się z nami dzieje, co nas otacza.

Książkoholizm niczym choroba

„Nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka” – ta kampania społeczna, wymyślona przez miłośników lektur, została uznana za najlepszą w 2011 roku i wciąż żyje. To dobrze, sama czytam nałogowo, nie wyobrażam sobie życia bez słowa drukowanego. Odkąd nauczyłam się składać litery w wieku czterech lat, nie mogę przestać: wstaję przynajmniej godzinę wcześniej, niżbym musiała, aby leżąc w wannie, przedrzeć się przez strony którejś z kolejnych lektur. Kiedy myję zęby, chlapię pianą na kartki książki rozłożonej na umywalce. Wstyd przyznać, ale w toalecie też leży ich kilka. Obok łóżka następne. Są pozycje na szybkie czytanie w kolejce miejskiej, są te odłożone na wolny dzień, gdy łatwiej się skoncentrować. Moją przestrzeń ograniczają tomy, tomiki i tomiszcza. Walają się, spadają z półek, waląc w głowę któregoś kota lub psa.

Tak zawsze było w moim domu, odkąd pamiętam. Podczas posiłków walczyliśmy o cukiernicę – nie żeby słodzić, ale z tego powodu, że stanowiła najlepszą podpórkę pod książkę. Bo tak wyglądały rodzinne posiłki – każdy nad swoim talerzem, wpatrzony w literki. Niczym w książce Marii Pruszkowskiej z lat 60. pt. „Przyślę panu list i klucz” – jak już rozmawialiśmy, porozumiewaliśmy się cytatami. Żadne dziecko w rodzinie nie dawało się nabrać na „białą mulicę” (niezorientowanych odsyłam do twórczości Melchiora Wańkowicza).


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (7)

  • Jacek(2016-09-16 10:22) Zgłoś naruszenie 40

    W mojej opinii: słaby artykuł - z tezą i do tego szkodliwy. Argumenty kiepsko dobrane (jak ludzie z wielką wiedzą matematyczno-biologiczną ją nabyli?, literatura fachowa lekarza to nie literatura? Pracownik naukowy UW - czytanie ogłupia (sic!) - to jak on/ona uczy studentów, w jaki sposób pracuje naukowo?). Nie każdego też stać na pojechanie do Dublina. Nie rozumiem też, co ten artykuł miał pokazać? Że lepszy jest serial? siłownia? piwo? Wszystko jest potrzebne w odpowiedniej ilości, a bez czytania będziemy mieli takie dialogi: -Mi? -Ci! lub stwierdzenia: ubierz buty! Godzina czasu! Używanie słowa tudzież też jest pretensjonalne i nie podnosi wartości intelektualnej artykułu - oczywiście to to wszystko, to moja subiektywna ocena. Pozdrawiam CZYTELNIKÓW DGP.

    Odpowiedz
  • nina(2016-09-16 09:44) Zgłoś naruszenie 30

    czytałam czytam i czytać będę bo umysł potrzebuje czegoś więcej niż Facebooka czy coraz bardziej idiotycznych tok- szoł telenoweli i innych wynalazków ale tak naprawdę to każdy potrzebuje czegoś innego żeby wypocząć z jednym się zgodzę coraz więcej chłamu w księgarniach to fakt niepodważalny trochę szkoda że nie ma cenzury na rynsztokowe słownictwo w książkach ja rozumnie mamy wolność ale ze wszystkiego należy korzystać w umiejętny sposób

    Odpowiedz
  • Większość ...(2016-09-16 13:59) Zgłoś naruszenie 10

    .... z tych "celebryckich arcydzieł trafia w stanie nienaruszonym razem z makulaturą na przemiał.

    Odpowiedz
  • x(2016-09-18 21:15) Zgłoś naruszenie 10

    Nie ma glupich książek są tylko głupi czytelnicy. Człowiek może czytać wszystko, po to ma mózg żeby oceniać.

    Odpowiedz
  • pawel@keemail.me(2016-09-18 14:33) Zgłoś naruszenie 10

    podobna sprawa z tymi artykulikami na sieci produkowanymi przez mlodocianych twórców. Główne polskie portale sa usiane chłamem i malizną na poziomie inteligencji żłobka. Jeśli nie dziwi jakość to o tyle dziwią mnie durnowate komenty pisane przez wytrwałych czytelników neta. Zalecam więcej dystansu do mediów /5% prawdy w 100% dziennych porcji internetowej ewangelii/ wraz z propagandą szerzoną nachalnie . Wiecej radości i satysfakcji daje mi codzienna lektura Pisma bez katolickiej interpretacji rzecz oczywista

    Odpowiedz
  • Książkoholiczka (2016-10-02 21:56) Zgłoś naruszenie 10

    Jestem książkoholiczką, nie wytrzymam jak nie przeczytam chociaż jednej w ciągu miesiąca. Na półce leży 10 pozycji, które muszę przeczytać do końca roku - były niezłe wyprzedaże na stronie motyli książkowych i nie mogłam się obejść od kupna. Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale wolę kupić sobie książkę niż nowy ciuch.

    Odpowiedz
  • zaokladkiplotem.pl(2016-09-19 08:15) Zgłoś naruszenie 00

    W każdej dziedzinie, od literatury przez film, malarstwo aż po muzykę - większość tego co oferuje rynek jest niewysokiej wartości. Rozumny człowiek posiada narzędzia poznawcze selekcji - zmysł krytyczny, gust, ulubionych recenzentów, grono miłośników tego samego tematu/autora/gatunku itp. Arcydzieła z definicji stanowią promil produkcji, w dodatku dopiero czas je weryfikuje.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama