W poniedziałek ceny złotego w stosunku do głównych walut pozostały praktycznie bez zmian. Według analityków zmiany może przynieść dopiero piątkowe wystąpienie szefowej FED Janet Yellen. Ok. godz. 17.00 euro kosztowało 4,30 zł, dolar 3,80 zł, frank na 3,95 zł, a funt na 4,99 zł.

"Cały tydzień nie zapowiada się specjalnie emocjonująco, gdyż nie poznamy żadnych istotnych informacji z polskiej gospodarki. W tej sytuacji dopiero piątkowe doniesienia ze Stanów Zjednoczonych, gdzie wystąpienie na temat polityki monetarnej wygłosi prezes Fed Janet Yellen, będą mogły w większym stopniu wpłynąć na rynek" - informuje wicedyrektor Domu Maklerskiego mBanku Kamil Maliszewski.

Jego zdaniem, istotny będzie także sentyment inwestorów do ryzykownych aktywów, gdyż już w ubiegłym tygodniu było widać, jak jego pogorszenie może mieć negatywny wpływ na rynek złotego.

Informacje na temat założeń budżetowych nie miały w poniedziałek większego znaczenia dla inwestorów, warto jednak odnotować, że prognoza wzrostu PKB Ministerstwa Finansów na ten rok została zrewidowana w dół do 3,4 proc., po gorszej pierwszej połowie roku, natomiast w 2017 roku ministerstwo spodziewa się przyspieszenia do 3,6 proc.

"Założenia te wydają się racjonalne, wątpliwości budzi natomiast prognoza zakładająca zdecydowane przyspieszenie inflacji oraz dalszy wzrost wpływów podatkowych. Warto też wskazać, że deficyt budżetowy ma wynieść 2,9 proc., co powoduje, że MF nie pozostawia sobie bezpiecznej przestrzeni w razie pogorszenia się sytuacji w globalnej gospodarce, które doprowadziłoby do przekroczenia poziomu 3 proc. i ewentualnego ponownego objęcia Polski procedurą nadmiernego deficytu" - ocenił Maliszewski.

Według niego, kurs USD/PLN będzie nieznacznie rósł, przed piątkowym wystąpieniem prezesa Fed, natomiast EUR/PLN powinien pozostać w okolicach 4,30-4,31.

W opinii Głównego analityka walutowego Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska S.A. Marka Rogalskiego, "obserwowane na początku poniedziałkowego handlu osłabienie złotego wywołane bardziej +jastrzębimi+ wypowiedziami wiceprezesa FED, w kolejnych godzinach wyhamowało. Niemniej nadal sentyment pozostaje negatywny po ostatnich gorszych danych makro z kraju, jakie mieliśmy w zeszłym tygodniu, a rynki będą teraz skoncentrowane na piątkowym wystąpieniu szefowej FED w Jackson Hole. To sprawi, że trudno może być o większe odbicie naszej waluty". (PAP)