Centrum kryzysowe podało, aktualizując zalecenia dla mieszkańców Brukseli, że nie muszą już pozostawać w domach. W całym kraju nadal obowiązuje czwarty, najwyższy stopień zagrożenia terrorystycznego.

Komisja Europejska poinformowała swoich pracowników, że budynki i garaże są otwarte dla tych, którzy chcą wrócić do domów. Wcześniej, przed południem tuż po atakach zalecano im pozostanie w biurach.

Od godz. 16 można było odbierać dzieci ze szkół. Niektóre placówki w obawie o podopiecznych nie umożliwiały rodzicom zabierania uczniów przed tą godziną.

O godz. 16 otwarto również dwa kluczowe dworce - Gare du Nord i Gare du Midi - które komunikują belgijską stolicę z resztą kraju. Zwiększono na nich jednak środki bezpieczeństwa. Wznowiono również działanie transportu miejskiego.

Zamknięte były natomiast stacje kolejowe Schumann i Luxemburg; obie znajdują się w pobliżu unijnych instytucji. Według centrum kryzysowego zamknięte przynajmniej do środy do południa będzie też lotnisko międzynarodowe w Brukseli.

We wtorek po południu wciąż trwała akcja służb ratunkowych przy stacji metra Maelbeek, gdzie według władz zginęło co najmniej 20 osób, a 106 zostało rannych.

Okoliczne ulice były zamknięte. Niemogący się dostać inaczej do domów ludzie szli pieszo przez wyłączone wcześniej z ruchu kilkupasmowe jezdnie głównych arterii przechodzących przez dzielnicę europejską.

Władze ogłosiły trzydniową żałobę narodową. Flagi przy Komisji Europejskiej i Radzie Europejskiej zostały opuszczone do połowy masztu. W innych częściach miasta życie jednak toczyło się w miarę normalnie, choć władze zwróciły się do mieszkańców o czujność.

Według ostatnich zrewidowanych informacji podawanych przez belgijskie centrum reagowania kryzysowego w wyniku zamachów w stolicy Belgii zginęło co najmniej 30 ludzi. Do zamachów doszło na międzynarodowym lotnisku w Brukseli oraz na stacji metra w pobliżu siedzib instytucji europejskich.