statystyki

Zakończyła się pikieta Partii Razem przed KPRM. "Kolejne działania ws. TK na drodze sądowej"

17.03.2016, 16:25; Aktualizacja: 17.03.2016, 16:25
Protest przed KPRM zorganizowany przez Partię Razem

Protest przed KPRM zorganizowany przez Partię Razemźródło: PAP

Partia Razem zakończyła w czwartek trwającą osiem dni pikietę przed siedzibą KPRM w sprawie braku publikacji przez rząd zeszłotygodniowego orzeczenia TK. Jak zapowiedzieli działacze ugrupowania, z decyzją premier Beaty Szydło będą teraz walczyć na drodze prawnej.

Reklama


Reklama


Na konferencji prasowej wieńczącej protest pod KPRM przedstawiciele Razem poinformowali, że składają w sprawie braku ogłoszenia wyroku Trybunału do premier Szydło "wezwanie do usunięcia naruszenia prawa". Ma to umożliwić ugrupowaniu - w razie, gdyby w ciągu 30 dni premier nie zdecydowała się na zmianę decyzji - skierowanie sprawy do sądu administracyjnego.

Przed siedzibą kancelarii nadal stał będzie licznik dni, które upłynęły od wydania orzeczenia TK ws. nowelizacji ustawy o Trybunale autorstwa PiS, ustawiony tam w środę przez Komitet Obrony Demokracji. Poza tym pikietować nadal będzie Komitet Obrony Demokracji Przed PiS-em - organizacja, która utożsamia się z szyldem KOD, ale sprzeciwia się przywództwu Mateusza Kijowskiego. Jeden z liderów organizacji, Andrzej Miszk, ogłosił w czwartek rozpoczęcie głodówki w intencji opublikowania przez rząd orzeczenia TK.

"Minął tydzień od orzeczenia TK i ten tydzień wystarczyłby do niezwłocznego opublikowania tego wyroku. Byliśmy tutaj przez ten tydzień, dzień i noc, żeby przypominać Beacie Szydło o tym, że nikt nie stoi ponad konstytucją, a na fasadzie kancelarii prezesa Rady Ministrów wyświetlaliśmy wyrok, którego rząd Beaty Szydło nie chce opublikować. Liczyliśmy na otrzeźwienie rządu, ale Beata Szydło wciąż uparcie utrzymuje, że chce łamać prawo. Za tę aferę, którą rozpętał PiS, zapłacą zwykli obywatele, bo to oni teraz nie wiedzą, którego prawa mają przestrzegać" - mówiła Dorota Budacz z Partii Razem.

Jej partyjny kolega Piotr Barczak poinformował natomiast, że w czwartek Razem skieruje do KPRM wezwanie do usunięcia naruszenia prawa. "Jest to pierwszy krok na drodze do skierowania tej sprawy pod rozstrzygnięcie sądów administracyjnych. Do tej pory pani premier odmawiała publikacji wyroku. Jeżeli dalej pozostawać będzie w zwłoce, pomimo naszego wezwania, skierujemy skargę na bezczynność do sądu administracyjnego, aby mógł on rozstrzygnąć tę sprawę. (...) Wtedy sąd będzie mógł wezwać czy przymusić panią premier do wykonania tego obowiązku, który na niej ustawowo spoczywa" - powiedział.

Dopytywany przez dziennikarzy o to, ile czasu będzie musiało minąć od wystosowania wezwania do skierowania sprawy do sądu administracyjnego, Barczak odpowiedział, że premier Szydło będzie miała 30 dni na zastosowanie się do wezwania lub przedstawienie stanowiska w tej sprawie. "Jeżeli żadnego stanowiska nie zajmie bądź też sformułuje odmowę wykonania swojego obowiązku, wówczas będziemy mieli 30 dni na to, aby wnieść skargę na bezczynność do sądu administracyjnego" - wyjaśnił.

Dziennikarze pytali też działaczy Razem, czy ewentualny wyrok sądu administracyjnego byłby dla Szydło wiążący. Barczak stwierdził, że wyrok sądu jest wiążący "tak samo jak wyrok Trybunału". "Oczywiście nie możemy odpowiadać za to, jak zachowa się pani premier; niemniej jednak niewykonanie wyroku sądowego, podobnie jak brak publikacji wyroku, stanowić będzie naruszenie prawa, za które pani premier ponosić będzie odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu" - zaznaczył.

Odnosząc się do pytania dziennikarzy o przewidywany czas trwania ewentualnego procesu przed sądem administracyjnym Barczak ocenił, że "niewątpliwie jest to sprawa, która potrwa", ponieważ "procedowanie w polskich sądach jest dość czasochłonne". "Niemniej jednak jest to przynajmniej jakaś szansa na rozwiązanie tego sporu. Miejmy też nadzieję, że sąd, mając na uwadze wagę tej sprawy, nada jej odpowiedni bieg, aby została rozstrzygnięta jak najszybciej" - dodał.

Kontynuować protest pod kancelarią zamierza KOD PP, którego jeden z liderów ogłosił w czwartek rozpoczęcie bezterminowej głodówki. W skierowanym do mediów oświadczeniu decyzję swoją umotywował tym, iż wyczerpane zostały "inne parlamentarne i pozaparlamentarne środki protestu", zaś publikacja ubiegłotygodniowego orzeczenia TK stanowi "etyczne i prawne minimum przywrócenia w Polsce prawa i przestrzegania Konstytucji RP". Obok Miszka w proteście głodowym udział weźmie też sympatyczka KOD z Torunia Dagmara Chraplewska-Kołcz.

W sprawie niepublikowania orzeczenia TK z 9 marca wpłynęło też jak dotąd do prokuratury kilka zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Na razie nie ma decyzji prokuratury w sprawie ewentualnego wszczęcia przez nią postępowania.

Partia Razem została zarejestrowana w lipcu 2015 r. W październikowych wyborach wystawiła listy wyborcze w całym kraju i uzyskała w nich 3,62 proc głosów, przekraczając tym samym trzyprocentowy próg uprawniający do uzyskania subwencji z budżetu państwa. Ugrupowanie przedstawia się jako "alternatywa dla elit", a sześć jego przedstawionych przed wyborami filarów programowych to prawa pracownicze, wyższe płace Polaków, tanie mieszkania, zahamowanie prywatyzacji, inwestycje w usługi publiczne i infrastrukturę, wyższe podatki dla najbogatszych i "odzyskanie" polityki dla zwykłych obywateli.

Reklama


Źródło:PAP

Reklama

  • Z Partią Razem(2016-03-17 16:55) Odpowiedz 45

    Brawo!!!

  • KALIF(2016-03-17 17:11) Odpowiedz 49

    PASZO WOŃ LEWACKIE ŚCIERWA

  • 1960(2016-03-17 19:05) Odpowiedz 21

    Mieli protestować do skutku, wytrzymali osiem dni... cieniasy

  • aa(2016-03-17 17:17) Odpowiedz 23

    Nie wiem, właściwie do jakiej bramki oni grają, bo przecież gdyby nie Partia Razem, to zapewne Zjednoczona Lewica dostałaby się do sejmu i Kaczyński nie mógłby teraz robić, co chce. Trudno się nie domyśleć, że wyborcy, którzy oddali głos na Partię Razem raczej na pewno zagłosowaliby na Lewicę, gdyby Partia Razem nie startowała, no, przynajmniej znaczna część z tych wyborców. A więc gdyby nie ta partia to Zjednoczona Lewica mogłaby mieć nawet 10 % głosów i w tej chwili układ sił w parlamencie byłby zupełnie inny! W pewnym sensie pomogli więc PiS-owi zdobyć sejmową większość, a teraz się oburzają, no to... czego się spodziewali?

  • Inspektor Pracy(2016-03-18 07:12) Odpowiedz 10

    Super--przypomne Im słowa Tuska "jak się będą sądzić o emerytrury to POdniesiemy Im koszty sądowe".

  • PO(2016-03-17 22:17) Odpowiedz 03

    Te lewacki ścierwa straszą sądami jak komuniści

  • chacha(2016-03-17 20:53) Odpowiedz 01

    Partia razem wejdzie na drogę prawną to znaczy co zrobi? Najlepiej niech idą do kościoła pomodlić się to może im rozumu przybędzie.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama