statystyki

Waszczykowski: Domagamy się symbolicznej obecności NATO, a nie olbrzymich sił inwazyjnych, które by komukolwiek zagrażały

13.03.2016, 08:30; Aktualizacja: 13.03.2016, 08:41
Waszczykowski NATO Polska

Waszczykowski oczekuje na "symboliczną obecność" NATOźródło: PAP

Polska tak samo jak wtedy, gdy starała się o przyjęcie do NATO, tak samo obecnie zabiega o bezpieczeństwo na takim samym poziomie, jak kraje Europy Zachodniej i Stany Zjednoczone - powiedział w sobotę w Toruniu szef MSZ Witold Waszczykowski.

Reklama


Reklama


Minister, który wygłosił wykład na Międzynarodowej Konferencji "Współczesna polityka: konflikty zbrojne i terroryzm" w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, przypomniał, że w sobotę przypadła 17, rocznica wstąpienia Polski do NATO.

"Życie Polaków, interesy Polaków są tak samo ważne, tak samo cenne jak życie i interesy obywateli Europy czy Stanów Zjednoczonych. Stąd nie domagamy się żadnych przywilejów, domagamy się równego traktowania poprzez uzyskanie gwarancji nie tylko politycznej, ale i wojskowej przed jakimkolwiek zagrożeniem, które mogłoby nas spotkać. Możemy to uzyskać poprzez rozlokowanie sił sojuszników na terenie Polski, poprzez budowanie umocnień obronnych" - mówił szef MSZ.

Waszczykowski zaznaczył, że nie złamie to deklaracji, którą Sojusz Północnoatlantycki dał Rosji, gdy Polska wraz z innymi krajami przystępowała do NATO, że na terenie nowych państw członkowskich nie będą stacjonowały znaczące siły wojskowe i nie będzie znaczących instalacji obronnych.

"Nie złamiemy deklaracji (...), dlatego, że nie domagamy się jakiś olbrzymich sił inwazyjnych, które komukolwiek by zagrażały. Domagamy się po prostu symbolicznej obecności, która byłaby oznaką determinacji, woli obrony, a jednocześnie byłaby dowodem na to, że odstraszymy każdą inwazję, każdy wrogi akt nie tylko przeciwko Polsce, a i całej flance wschodniej" - podkreślił minister.

Waszczykowski przyznał, że strona polska prowadzi polemiki z sojusznikami, czy rozmieszenie wojsk mogłoby oznaczać konfrontacyjną politykę wobec wschodniego sąsiada.

"Uważamy odwrotnie, że właśnie brak takich oznak, brak znamion woli, determinacji do obrony będzie prowadził do incydentów, może prowadzić do konfrontacji. Obecność wojskowa odstraszy, przekreśli jakiekolwiek mrzonki, że po Gruzji, po Ukrainie, po Syrii można próbować z innymi państwami realizować imperialne plany" - mówił.

Szef MSZ pokreślił, że Polska stawia sobie przyjęcie takiej koncepcji rozwoju Sojuszu Północnoatlantyckiego jako główny cel przed szczytem NATO w Warszawie.

"Mamy nadzieję, że taka koncepcja zostanie przypieczętowana decyzjami w lipcu" - dodał. (PAP)

rau/ pro/

Reklama


Źródło:PAP

Reklama

  • akr(2016-03-13 10:10) Odpowiedz 56

    Gdybym był na miejscu prezesa Kaczyńskiego to takiego ministra spraw zagranicznych wyrzuciłbym na zbita m...ę. Narobił przez parę miesięcy więcej szkody dla Polski niż jego poprzednicy przez 26 lat.

  • Krytyk oszustów(2016-03-13 12:37) Odpowiedz 46

    Nie krytykuję ministra, bo co on może innego powiedzieć. Nie jesteśmy mocarstwem i dlatego musimy współpracować z sąsiadami bliższymi niż USA.. Uważam, ze problem jaki może wystąpić leży poza MSZ. .............................................................Chodzi o dołek w jaki wpędza nas pan Kaczyński a co ma miejsce w związku z paraliżem TK. Jeżeli rząd nie opublikuje WYROKU TK z 9.b.m. i zacznie wojenkę z UE to nie dziwią mnie sugestie niektórych pism zachodnich, które piszą o przeniesieniu szczytu NATO z Warszawwy do któregoś z krajów Nadbałtyckich, a to już ciekawe nie jest.. Co pan nato, panie prezesie?

  • Krytyk oszustów(2016-03-13 12:54) Odpowiedz 04

    Sorry, do Krajów Bałtyckich, oczywiście.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama