Wojewódzka konserwator zabytków w Olsztynie została zatrzymana przez agentów CBA na początku lutego, przedstawiono jej zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w postaci obrazu, którego wartość wstępnie szacowano na 300 zł. Prokuratura zastrzegała jednak, że zabezpieczony obraz zostanie wyceniony przez biegłych.

Wkrótce po zatrzymaniu konserwator została przez wojewodę warmińsko-mazurskiego odwołana ze sprawowania tej funkcji.

We wtorek rzecznik prasowy olsztyńskiej Prokuratury Okręgowej Zbigniew Czerwiński poinformował PAP, że wycena biegłych dotarła już do śledczych. Czerwiński przyznał też, że w mieszkaniu konserwator zabezpieczono nie jeden obraz, jak pierwotnie informowano, ale dwa. "Wartość każdego z nich w ocenie biegłych przekracza tysiąc złotych, do tego należy dołożyć wartości ram, w których są obrazy" - podał prokurator Czerwiński.

Następnego dnia po zatrzymaniu konserwator zabytków do prokuratury zgłosiło się kilka osób, które same podały, że "wywierano na nie wpływ, by udzieliły korzyści majątkowej". Czerwiński podał we wtorek, że w związku z pozyskanym materiałem dowodowym "sprawa ma charakter rozwojowy".

Razem z konserwator zabytków śledczy zatrzymali kobietę, która prowadziła firmę zajmującą się konserwacją dzieł sztuki - jej zarzucono wręczenie urzędniczce obrazu. Obie zatrzymane nie przyznały się do zarzutów.