Są oni częścią międzynarodowej szajki, która ukradła z bankomatów całego świata co najmniej 60 mln dolarów. W akcji hiszpańskiej policji pomogła amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa.

Przywódca szajki był w stanie nie tylko złamać, ale też przeprogramować system bezpieczeństwa banków. Dzięki temu bankomaty wydawały dowolną sumę pieniędzy na ustalony przez hakerów numer PIN karty kredytowej. 

Największej kradzieży dokonano w lutym. Akcja została wówczas przeprowadzona równocześnie w 23 krajach, a łupem padło 40 mln dolarów. W ciągu niespełna 10 godzin złodzieje 34 tysiące razy wykradali pieniądze z bankomatów.

Podczas rewizji w mieszkaniach hiszpańskich członków szajki znaleziono niezadrukowane karty kredytowe, pieniądze i kosztowności. Z pobieżnej analizy zarekwirowanych materiałów wynika, że kolejny masowy atak na bankomaty miał być przeprowadzony w Japonii i krajach Unii Europejskiej.