Do zamachu doszło w centrum Bejrutu. Według telewizji Al-Arabija, zginęły też trzy inne osoby. Prawdopodobnie użyto samochodu-pułapki.

Były premier Libanu Sad al-Hariri za śmierć swego byłego doradcy wini Hezbollah. Polityk był w drodze na spotkanie z al-Haririm. Wspólnie mieli oni uczestniczyć w posiedzeniu "Koalicji 14 marca", która działa przeciwko prezydentowi Syrii Baszarowi el-Asadowi.

W dzisiejszym zamachu w Bejrucie zginęło pięć osób, a ponad pięćdziesiąt jest rannych. Zniszczonych zostało dziesięć budynków. 

Był to kolejny atak w stolicy Libanu w ostatnich miesiącach. W listopadzie doszło tam do dwóch zamachów samobójczych. Jeden był wymierzony w ambasad Iranu, a drugi miał miejsce na ternach należących do Hezbollahu.