Roman Giertych napisał dwa listy m. in. w sprawie szkalowania go na antenie Radia Maryja.

W pierwszym liście do  prowincjała redemptorystów, czyli zwierzchnika o. Rydzyka, były wicepremier i przewodniczący Ligi Polskich Rodzin domaga się przeprosin od o. Tadeusza Rydzyka za "oszczercze sformułowanie", które padło w "Informacjach dnia" TV Trwam. W programie miały paść słowa, że "były lider LPR przedstawia się jako zwolennik in vitro, łagodzi swój stosunek do ideologii ruchów homoseksualistów, czy wreszcie rezygnuje z rozszerzenia ochrony życia dzieci poczętych" - pisała Gazeta.pl. Giertych stwierdził, że to "kłamliwe pomówienie", bo nie zmienił poglądów.

Giertych nie doczekał się odpowiedzi na pierwszy list, więc wysłał kolejny. Tym razem domagał się od prowincjała zakonu redemptorystów sprostowania - nieprawdziwej jego zdaniem - informacji z 30 grudnia 2012 roku, jakoby był zwolennikiem metody zapłodnienia in vitro. W liście, opublikowanym przez "Wprost", Giertych domagał się też pośrednio dymisji Rydzyka.

Wyzywają mnie od "mendy" i "sodomity"

W wywiadzie dla Wirtualnej Polski Giertych tłumaczy, że zwrócił się do ojca rydzyka listownie, ponieważ od długiego czasu  się z nim nie widział. "Nie miałem innego wyjścia. Nie mam z nim kontaktu od ośmiu lat. Poza tym, gdybym chciał to załatwiać przez kogoś, mogłoby biedaka spotkać to, co działo się w starożytności z posłańcami przynoszącymi złe wieści. Czekałem dziewięć dni na opublikowanie sprostowania, ale nie doczekałem się i dopiero wtedy upubliczniłem sprawę" - tłumaczy Giertych.

I dodaje: "To jakaś schizofrenia. Z jednej strony chcą wypełniać misję ewangelizacyjną, z drugiej - obrzucają ludzi błotem, rzucają kalumnie, wyzywają mnie od "mendy" i "sodomity". A czy geotermia, kopanie dziur w ziemi ma coś wspólnego ze zbawieniem ludzi? W Radiu Maryja bez przerwy powtarzają, że zaatakowałem o. Rydzyka ws. wielomilionowych przekrętów. A ja, broniąc się przed nieuczciwym zarzutem, przypomniałem tylko ten okres, w którym właśnie w sprawie obrony życia nie uzyskałem poparci".

Były szef LPR wciąż liczy jednak, ze nie będzie musiał iść z tą sprawą do sądu. Tym bardziej, że ojciec Rydzyk ma wobec niego dług wdzięczności. "Fakty są takie, że o. Rydzyk zmienił nastawienie do posłów głosujących przeciw ochronie życia. Jeszcze w 1997 r. posłów, którzy głosowali przeciw życiu odsądzał od czci i wiary, a 10 lat później zapraszał ich na antenę. Politycy, którzy teraz atakują mnie w radiu, np. Beata Kempa czy Joachim Brudziński nie poparli kiedyś naszego projektu. Więc, mówiąc językiem ojca dyrektora z 1997 r., powinno im się ogolić głowy jak prostytutkom za czasów okupacji" - zaznacza Giertych w Wirtualnej Polski.