Prezes PiS podczas niedzielnej konwencji wyborczej partii w Bydgoszczy zaznaczył, że przed oddaniem głosu w najbliższych wyborach samorządowych warto zastanowić się nad ideowością kandydatów. "Można być przedstawicielem w sensie ideowym lewicy, centrum, prawicy, i to jest wybór każdego człowieka, to jest różnica, która zawsze występuje w demokracji. Ale można zadać także i inne pytanie, mianowicie: czy ten wybór ma charakter koniunkturalny, czy niekoniunkturalny, czy on jest stały czy niestały" - mówił.

Kaczyński krytykował podejście koniunkturalne. "Koniunkturalizm jest rzeczą niedobrą, bo oznacza, że w gruncie rzeczy w miejsce idei wchodzą zawsze interesy. Jak ktoś nie ma prawdziwych idei, jak nie jest ideowy, to kieruje się interesami, czasem tylko własnymi, prywatnymi, czasem wąskogrupowymi, ale na pewno nie społecznymi" - zauważył.

Wskazał, że ideą szczególnie istotną dla każdego Polaka i dla każdego, kto uczestniczy w życiu publicznym powinien być patriotyzm - stosunek do własnej historii, do różnego rodzaju sporów, do relacji z innymi krajami oraz stosunek do cudzoziemców.

Jak zaznaczył, stosunek do cudzoziemców "nie musi być oczywiście wrogi, czy zły". "Nie powinien taki być. Ale jest sprawa hierarchii, ordo caritatis - porządek miłowania - kogo się najbardziej miłuje, tych swoich, czy tych innych" - powiedział prezes PiS. Dodał, że niezwykle istotny jest też stosunek do innych państw. "Polska oczywiście chce być w Unii Europejskiej, Polska chce mieć jak najlepsze stosunki z sąsiadami. To jest normalne, bo to jest najlepsza, optymalna sytuacja dla każdego państwa" - mówił. Zaznaczył, że "to nie może oznaczać gotowości do podporządkowywania się".

Kaczyński zwrócił uwagę na patriotyzm lokalny "dotyczący miasta, ziemi". "Ten patriotyzm to też coś ogromnie istotnego, coś co musi budować, musi budować postawę dobrych polityków. Dobrych polityków to znaczy takich, którzy służą dobru wspólnemu" - oświadczył. Ocenił też, że PiS jest jedną partią w Polsce, która reprezentuje w sposób konsekwentny politykę czynną.

"Ten wybór, który tutaj niedługo zostanie dokonany, to będzie wybór między tymi dwoma opcjami, możliwościami, dwoma sposobami rozumienia polityki: czy utrwalać pozycję miejscowych elit, powiedzmy sobie jakości, której nie chcę tutaj określać, bo zaraz proces, a wiadomo jakie mamy sądy, ale nad którą można się zastanowić, czy też interes mieszkańców, społeczeństwa, wspólnoty. Bo trzeba budować wspólnotę także w oparciu o historię, o dobrą polską świadomość historyczną" - podkreślił prezes PiS.

Jak zauważył, jego partia jest "trwała, jeśli chodzi o swoje wartości, idee, jest patriotyczna - we wszystkich wymiarach - jest za czynną polityką społeczną, czynną polityka gospodarczą, docenia rolę państwa, ale jednocześnie docenia rolę wolności, wolnego rynku".

Dodał, że jeśli chodzi o kandydatów na prezydenta Bydgoszczy, jest tylko jeden kandydat, który "personifikuje właśnie ten kierunek działania". "I to nie słowem, ale czynem, wieloletnią działalnością. Wielokrotnie był uznawany na tej ziemi za najlepszego posła - nawet przez naszych wrogów. Tym kandydatem jest poseł Tomasz Latos" - podkreślił Kaczyński.

Wskazał też, że liberalizm nie służy społeczeństwu, Bydgoszczy, tylko różnego rodzaju układowi; sprawia, że niektóre grupy mają przewagę. "Dziś mamy wybór między dwoma sposobami rozumienia polityki, czy utrwalać pozycje elit, czy dbać o interes mieszkańców - podkreślił.

Dodał, że jeśli chodzi o kwestie ekonomiczne, "w pewnym uproszczeniu" liberałowie mówią: "gospodarka działa sama, rynek działa sam, kapitał nie ma narodowości, musimy zdać się na te mechanizmy, państwo może w tym wszystkim odgrywać rolę niewielką, teraz jest, co prawda, tak, że są te środki europejskie, więc jakąś tam odgrywa, ale w żadnym razie nie może być tak, żeby państwo prowadziło tutaj politykę czynną, zmierzającą do rozwoju, do uzyskiwania różnego rodzaju celów społecznych, bo to szkodzi, bo państwo w gruncie rzeczy gospodarce szkodzi".

Przeciwny pogląd mówi - wskazał Kaczyński - że politykę czynną można i trzeba uprawiać, że ona pomaga, że państwo dobrze rządzone może gospodarce służyć. "To jest różnica bardzo ważna, bo jedni mówią, że w gruncie rzeczy nic nie można zrobić, a drudzy mówią, że jednak można zrobić bardzo dużo" - zauważył. Według lidera PiS taki sam podział, dotyczy kwestii o charakterze społecznym.

"Jeżeli sprawy tych podziałów uogólnić, to ta jedna strona mówi tak generalnie: nic nie można zrobić, władza jest bierna, państwo należy ograniczyć, np. zamykać komisariaty (...), czynić wszystko, żeby państwo jak najmniej mogło uczynić, bo rzekomo jego funkcjonowanie zagraża różnym wartościom" - ocenił prezes PiS. Jego zdaniem,

pogląd ten służy przede wszystkim silnym i różnego rodzaju grupom, które w Polsce doszły do siły. Kaczyński wskazywał, że chodzi przede wszystkim o "siły wyrosłe z poprzedniego ustroju".

"Jeżeli ktoś tutaj, w Bydgoszczy uważa, że należy głosić i realizować te poglądy, o których już mówiłem, które w wielkim skrócie i uproszczeniu nazwę liberalnymi, to tak naprawdę nie służy społeczeństwu, nie służy Bydgoszczy, nie służy tej ziemi, ziemi pomorsko-kujawskiej, tylko służy różnego rodzaju interesom, temu układowi społecznemu, który się tutaj ukształtował, gdzie pewni ludzie, pewne grupy mają przewagę" - mówił Kaczyński.

Morawiecki w swoim wystąpieniu podkreślił, że rząd w planie na rzecz odpowiedzialnego rozwoju postawił na odbudowę silnej bazy przemysłowej w wielu branżach, rozpoczął reindustrializację. Ocenił, że po 1989 r. rozpoczął się w obecnym woj. kujawsko-pomorskim okres deindustrializacji. "Dzisiaj w tej panoramie można tak powiedzieć, tak naprawdę trzy lata temu, wraz z nowym czasem, tą jutrzenką nadziei, która zajaśniała dla Polski, rozpoczęliśmy kolejną wielką reindustrializację, uprzemysłowienie Polski" - powiedział premier. "My w planie na rzecz odpowiedzialnego rozwoju postawiliśmy na odbudowę silnej bazy przemysłowej w wielu branżach" - oświadczył.

Premier ocenił, że "lata 2007-2015, lata rządów PO-PSL doprowadziły do kolejnej, wielkiej fali wyprzedaży polskiego majątku". "Zachem (Zakłady Chemiczne Zachem w Bydgoszczy) były tą perłą produkcji chemicznej - unikalna receptura TDI. I wszystko to zostało wyprzedane, sprzedane najpierw gigantowi - jednej z największych firm chemicznych świata - firmie BASF (...). Ta firma wkrótce potem kupiła od Skarbu Państwa firmę Zachem, zamknęła ją - 700 osób poszło na bruk" - przypomniał Morawiecki.

"Ten powolny proces - oddolnej, samoistnej - reindustrializacji, który postępował tu i ówdzie, został zahamowany. A właśnie w obszarze chemii mamy gigantyczny od lat deficyt w handlu towarami chemicznymi, który przekłada się na nasze niedobory na rachunku bieżącym" - zaznaczył szef rządu. Dlatego właśnie - jak oświadczył - plan jego rządu, w ramach Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, zakłada odrodzenie przemysłu chemicznego.

Morawiecki stwierdził, że "nie byłoby to w ogóle w domenie państwa polskiego (...), gdyby nie zmiana, która miała miejsce w 2015 r. "My pokazujemy, że w obszarach, które wymagały gigantycznego wysiłku, to co obiecujemy, to idziemy w tym kierunku i zmieniamy Polskę" - podkreślił. Dodał, że było "tak w naszej polityce społecznej". Wskazał tu na programy m.in. 500 plus, czy "Dobry start". Dodał, że podobnie było jeśli chodzi o wydatki zbrojeniowe.

To wszystko wzięło się - jak mówił Morawiecki - z ciężkiej pracy i wiary w państwo polskie, instytucje państwa polskiego. "Esencja naszego podejścia do rozwoju gospodarczego, to jest właśnie to, to jest skuteczne uszczelnienie systemu podatkowego" - podkreślił premier.

Morawiecki nawiązywał też do opozycji. "Tu jest cała wściekłość naszych przeciwników - PO i PSL, i ich przewrotność jednocześnie" - zaznaczył. Jak tłumaczył, kiedy byli u władzy mówili o tym, że nie ma pieniędzy i nie będzie na żadne cele społeczne. "To jest właśnie ta różnica między nami a nimi. Dlatego szanowni państwo, tak jak los sprawił, że wybrano dla nas listę nr 10, a więc strzał w dziesiątkę, tak dla Bydgoszczy strzałem w +10+ jest Tomasz Latos" - podkreślił. Zaznaczył, że Latos jest gwarantem dobrej współpracy z władzami centralnymi.

Morawiecki przedstawił w swoim wystąpieniu również m.in. propozycje dla rolników, w tym dotyczące dopłat do paliwa rolniczego, uwolnienia rolniczego handlu detalicznego i kompensat z tytułu suszy. Wyraził nadzieję, że przechodząca przez woj. kujawsko-pomorskie droga S5 będzie gotowa przed wyborami parlamentarnymi.

Krytykował również część samorządowców za brak współpracy m.in. z wojewodami i instytucjami. "W latach 90. Polska z tym bardzo wysokim poziomem korupcji szła donikąd, na manowce i to wtedy to, co robiło Porozumienie Centrum i PiS na czele z Lechem Kaczyńskim odwróciło tak naprawdę ten zły kierunek, w którym Polska podążała, który był kierunkiem ukraińskim" - zauważył Morawiecki.

Zwrócił też uwagę, że Bydgoszcz to miasto kultury oraz medycyny. "My te wieloletnie programy rozwoju z uczciwymi, dobrymi gospodarzami, skutecznymi chcemy kontynuować, chcemy wspierać, chcemy rozwijać" - zadeklarował. "Bydgoszcz może być wielka muzyką, kulturą. Będzie to wielki sukces miasta, rozsławiający na całą Polskę i na całą Europę" - dodał premier.

Nawiązał też do reprezentacji Polski w siatkówce, która w niedzielę zagra w finale mistrzostw świata. "To że można tego dokonać, tych niemożliwych rzeczy, tych po trudach, po potknięciach różnych, po upadkach w czasach III RP, pokazali nam chyba bardzo dobrze nasi siatkarze" - zauważył premier. "A więc tak jak oni bardzo ciężką pracą, dyscypliną, samozaparciem, wiarą w swój sukces i cierpliwością, siłą, skutecznością, wytrwałością, tak jak oni doprowadzimy do zwycięstwa" - oświadczył szef rządu.

"Do tego potrzebne jest zwycięstwo w nadchodzących wyborach samorządowych. Bardzo ważne zwycięstwo w Bydgoszczy i tu w województwie kujawsko-pomorskim do sejmiku, tak abyśmy mogli ręka w rękę z rządem przeprowadzać skomplikowane programu" - dodał premier. "To wszystko możemy robić tym lepiej, im bardziej będziemy mieli uczciwych, troskliwych, skutecznych i dobrych gospodarczy. Takich jak tutaj Tomasz Latos dla Bydgoszczy" - podkreślił Morawiecki.

Kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Bydgoszczy Tomasz Latos zadeklarował, że nie będzie dzielił bydgoszczan na lepszych i gorszych. Dodał, że jego celem jest wielka Bydgoszcz, a także miasto bez kompleksów. "Czego jak czego, ale wiary i determinacji mi nie brakuję. Wierzę w zwycięstwo – w to, że wspólnie wygramy" – zapewnił.

Obiecał, że będzie rozmawiał z mieszkańcami. Wśród najważniejszych zadań wymienił rozwój infrastruktury. Przypomniał przedstawicielom Koalicji Obywatelskiej niespełnione obietnice – m.in. budowę trasy S5. Jak dodał, to obecna władza zrealizuje ten projekt, a jeden z przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej "dawał sobie uciąć rękę" za budowę tej drogi do 2012 roku.

"Bardzo ważną sprawą jest port multimodalny. To wielka szansa dla regionu, ale i całej Polski. To też zadanie, którego ja jako prezydent mający dobre kontakty w Warszawie będę pilnował, żeby realizacja tego pomysłu odbywała się bez zakłóceń" - zapowiedział Latos.

Podkreślił, że chociaż jego program wyborczy jest podpisany jego nazwiskiem, to tak naprawdę jest programem bydgoszczan, bo powstawał w wyniku wielu spotkań i konsultacji. "Ten program nie jest zamknięty. On jest cały czas otwarty" - zadeklarował Latos.