statystyki

O co tak naprawdę chodziło protestującym w Chemnitz? [OPINIA]

autor: Artur Ciechanowicz18.09.2018, 07:22; Aktualizacja: 18.09.2018, 07:47
W ostatnim wywiadzie przewodniczący partii Alexander Gauland powiedział wprost: Pokojowa rewolucja przeciwko systemowi Merkel. Nierealne? Trzy lata temu nierealne było wejście AfD do Bundestagu.

W ostatnim wywiadzie przewodniczący partii Alexander Gauland powiedział wprost: Pokojowa rewolucja przeciwko systemowi Merkel. Nierealne? Trzy lata temu nierealne było wejście AfD do Bundestagu.źródło: ShutterStock

Saksońskie Chemnitz, w którym przez tydzień trwały zamieszki po zamordowaniu przez migrantów obywatela Niemiec, stało się symbolem. Dla jednych – odrastającej głowy hydry narodowego socjalizmu, dla innych – kartonowości niemieckiego państwa. W terkocie twitterowych serii oddawanych przez wszystkich uczestników politycznej awantury gdzieś przepadła odpowiedź na pytanie, o co tak naprawdę protestującym w Chemnitz chodziło?

Dokładnie trzy lata przed zabójstwem w Chemnitz (w NRD Karl-Marx-Stadt) Angela Merkel (CDU) odwiedziła Heidenau. Również w Saksonii. Chciała uspokoić mieszkańców półtoratysięcznego miasteczka, którzy protestowali przeciwko powstaniu u nich ośrodka dla uchodźców na 250 osób. Argumenty niemieckiej kanclerz nie trafiły do manifestan tów. Merkel została wygwizdana i wybuczana. 

A mainstreamowe media i establish- mentowe partie z szefową rządu na czele próbowały dokonać symbolicznego linczu na „prawicowym motłochu”. Mało wyszukana w środkach kampania przeciwko mieszkańcom Heidenau odbiła się czkawką w późniejszych wyborach landowych i do Bundestagu. Na fali oburzenia wywołanego protekcjonalnym zachowaniem politycznej elity i kryzysem migracyjnym mieszkańcy kolejnych krajów związkowych masowo zaczęli głosować na raczkującą wtedy jeszcze narodowokonserwatywną Alternatywę dla Niemiec (AfD). Mogłoby się wydawać, że tak wytrawny gracz jak Angela Merkel potrafi wyciągać wnioski z własnych potknięć.

Chemnitz pokazuje, że jest inaczej. Niemal natychmiast po pierwszych demonstracjach na portalach społecznościowych pojawiły się informacje o domniemanym polowaniu na imigrantów w Chemnitz. O nazistowskich marszach. O spustoszonym mieście. Eksperci telewizyjni dokonywali wiwisekcji NRD-owskiej, a zwłaszcza saksońskiej mentalności, niedorosłej do demokracji, podatnej na manipulację prawicowych szarlatanów. Publicyści grzmieli o hańbie i diagnozowali w mniej lub bardziej zawoalowany sposób umysłowe ograniczenie wśród Ossis. Do oskarżycielskiego chóru przyłączyła się kanclerz RFN, piętnując domniemane pogromy i samosądy w Saksonii.


Pozostało jeszcze 46% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

  • Fryd(2018-09-18 15:06) Zgłoś naruszenie 10

    Widać tutaj próbę obrony mieszkańców. Ale rozumiem, że skoro my Polacy próbujemy choć raz być mądrzy PRZED szkodą, tzn. żeby u nas nie było takich problemów to na pewno jest straszny faszyzm i łamanie konstytucji oraz zamach na tzw. złote wolności ? W każdym razie dla GW oraz TVN na pewno. A przepraszam - dla PIS już też, bo przecież pod rządami tej partii Warszawa przekształca się w hindustan, a Wrocław i inne miasta - w ukraińskie republiki.

    Odpowiedz
  • kay(2018-09-21 14:04) Zgłoś naruszenie 00

    Chodziło im o demokrację i bezpieczeństwo

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie