„(PZL) Świdnik ma dzisiaj pełen potencjał, aby odpowiedzieć na oczekiwania armii i te oczekiwania spełnić. Świdnik jest na dzisiaj - i myślę, że jest całkowicie realne, że tak pozostanie - jedynym dostawcą śmigłowców dla polskiego wojska” - powiedział wiceminister inwestycji i rozwoju, poseł PiS Artur Soboń na konferencji prasowej w poniedziałek w Świdniku (Lubelskie).

Przypomniał, że trwa postępowanie przetargowe na śmigłowce morskie, w którym oferowany przez świdnickie zakłady śmigłowiec AW101 konkuruje ze śmigłowcem Caracal (produkcji francuskiej). „Zdecydowanym faworytem w tym postępowaniu przetargowym jest śmigłowiec AW101. I to z wielu powodów m.in. z takiego, że śmigłowiec Caracal nie ma wersji do zwalczania okrętów podwodnych, a AW101 jest sprawdzony jako śmigłowiec morski” – powiedział Soboń.

Jego zdaniem przetarg może być rozstrzygnięty na przełomie roku. Poseł podkreślił jednak, że „w przetargach liczy się biznes” i decydować będą potrzeby wojska oraz możliwości oferenta m.in. cena czy terminy dostaw. „Tu już nie ma mojej roli. Można zabiegać i trzeba, aby przemysł w Polsce był podstawą zamówień dla polskiej armii, ale koniec końców umowa to już jest biznes i tutaj już jest rola zarządu PZL Świdnik” – zaznaczył Soboń.

Poseł podkreślił, że potencjał PZL Świdnik to także „własna myśl techniczna, konstrukcyjna” oraz zdolność do modernizacji i rozwoju nowych pomysłów. Dotyczy to śmigłowców skonstruowanych i wyprodukowanych w Świdniku, które służą obecnie w polskim wojsku.

Soboń powiedział, że w ub. tygodniu inspektorat uzbrojenia MON ogłosił zamiar rozpoczęcia dialogu technicznego w sprawie modernizacji śmigłowców W-3, „Sokołów” produkowanych w Świdniku, do wersji śmigłowca wsparcia pola walki. „Tych śmigłowców w polskiej armii jest około 30. Chciałbym, aby modernizacja objęła nie tylko kwestie związane ze zdolnościami lotniczymi samego śmigłowca. Spodziewam się, że wynikiem tego dialogu (...) będzie również kwestia pocisków przeciwpancernych, pocisków Spike i możliwości związanych z tym ze strony świdnickiego producenta” – zaznaczył Soboń.

Podkreślił, że to niezwykle ważne dla załogi PZL-Świdnik, aby rozwijać własne produkty.

Zdaniem Sobonia to, że PZL-Świdnik jest częścią większej grupy lotniczej – Leonardo Helicopters - ma swoje wady, "bo wielu z nas chciałoby, aby to był zakład w polskich rękach”, ale ma również zalety. „Zaletą jest to, że jest w stanie sprostać wszystkim oczekiwaniom polskiego wojska, bo wachlarz produktów jest dużo szerszy niż gdyby PZL Świdnik był samodzielnym zakładem. To powoduje, że jest w stanie odpowiedzieć na różne oczekiwania” – mówił poseł.

Wyraził też przekonanie, że dla PZL-Świdnik otwierają się możliwości „dostaw śmigłowców dla rożnego rodzaju służb”, nie tylko dla wojska.

Przypomniał, że w lipcu Leonardo Helicopters podpisało z Polską Grupą Zbrojeniową list intencyjny o współpracy w ramach programu śmigłowca szturmowego. „To jest szansa i na nowy śmigłowiec, i na współpracę europejską, i na rozwój przemysłu, i w Świdniku, i Polskiej Grupie Zbrojeniowej” – powiedział Soboń.