Nie są natomiast określone żadne ramy czasowe, jeśli chodzi o koniec rozmów – możliwe jest zarówno ich zerwanie, czym groził prezydent USA, jak i przedłużenie na następny dzień. Obaj przywódcy już wczoraj przybyli do Singapuru. Amerykańskiemu prezydentowi towarzyszą m.in. sekretarz stanu Mike Pompeo, szef personelu Białego 

Domu John Kelly oraz budzący wyjątkową niechęć w Pjongjangu doradca ds. bezpieczeństwa nuklearnego John Bolton. W skład północnokoreańskiej delegacji wchodzą m.in. minister spraw zagranicznych Kim Yong Chol oraz Kim Yo Jong, młodsza siostra dyktatora, która odpowiada za propagandę. Przed bezpośrednim spotkaniem obaj przywódcy spotkają się – oddzielnie – z prezydentem Singapuru Lee Hsien Loongiem. Mimo że w ostatnich dniach pojawiały się takie spekulacje, wygląda, że w szczycie nie weźmie udziału prezydent Korei Południowej Moon Jae-in, który pośredniczył w rozmowach między Waszyngtonem a Pjongjangiem, gdy Trump pod koniec maja odwołał spotkanie.