Według niego, bojowe odrzutowce, prawdopodobnie rosyjskie, dokonały co najmniej 42 nalotów na Dumę. Przez ubiegłe dziesięć dni natężenie walk we Wschodniej Gucie utrzymywało się na niskim poziomie w rezultacie zawarcia przez rebeliantów porozumień z syryjskim rządem o opuszczaniu przez nich tego regionu.

Syryjska państwowa agencja prasowa Sana oskarżyła w piątek rebelianckie ugrupowanie zbrojne Dżaisz al-islam (Armia Islamu) o ostrzelanie przedmieść Damaszku granatami. W ubiegłych dniach Dumę opuściły setki rebeliantów oraz członków ich rodzin, lecz w czwartek ewakuację zawieszono.

Na mocy dotychczasowych porozumień tysiące ludzi - rebeliantów, ich rodzin i innych cywilów - ewakuowano z innych części Wschodniej Guty w konwojach autobusowych, którym umożliwiono bezpieczny przejazd do sąsiadującej z Turcją prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii.

W oblężonej przez wojska rządowe Dumie przebywa nadal kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Jej upadek byłby najpoważniejszą od 2016 roku klęską sił opozycyjnych i miałby jednocześnie wymiar symboliczny. Od ulicznych protestów w tym mieście rozpoczęła się przed siedmiu laty rewolta przeciwko dyktatorskiej władzy prezydenta Baszara el-Asada.

Syryjska armia twierdzi, że w trakcie wspieranej przez Rosjan kilkutygodniowej ofensywy na Wschodnią Gutę zabito setki rebeliantów. Natomiast według opozycji, w atakach lotniczych używa się napalmu, chloru i bomb zapalających, by demoralizować obrońców niszczeniem terenów, gdzie bytuje ludność cywilna. W następstwie bombardowań i zablokowania dostaw żywności do oblężonych enklaw rebelianci godzą się na umowy kapitulacyjne, zobowiązujące ich do przerwania działań zbrojnych lub przejścia na inne kontrolowane przez siły antyrządowe tereny.

Strona rządowa utrzymuje, że odzyskując kontrolę nad okolicami Damaszku, zapobiegnie dalszym atakom rakietowym na stolicę. Zaprzecza jednocześnie, by bombardowania powodowały liczne ofiary wśród ludności cywilnej. Tymczasem według służb ratowniczych, w trakcie ofensywy na Wschodnią Gutę zabito ponad 1,6 tys. cywilów, a tysiące zostały ranne.

Jak podała Sana, co najmniej jedna osoba zginęła wskutek zdetonowania w piątek rano samochodu pułapki w pobliżu meczetu w dzielnicy Damaszku Barseh. Na razie nikt nie zadeklarował swej odpowiedzialności za ten zamach. (PAP)