"Opłacało się" - powiedziała Merkel po sfinalizowanych w środę negocjacjach koalicyjnych. Przyznała, że rozmowy były trudne, ale "było warto". Podkreśliła, że "sygnaturą" nowego rządu są stabilne finanse. Zaakcentowała potrzebę inwestowania w infrastrukturę i digitalizację.

Szef SPD Martin Schulz, który w nowym rządzie ma zostać ministrem spraw zagranicznych, podkreślił, że na umowę koalicyjną socjaldemokraci mieli "znaczny wpływ". Wyeksponował elementy dotyczące lepszego wsparcia rodzin i pracowników. Podziękował przywódcom partii chadeckich za gotowość do kompromisu. "Myślę, że osiągnęliśmy coś, co będzie nowym przebudzeniem dla Europy i nową dynamiką dla Niemiec" - powiedział.

Podkreślił, że "z tą umową koalicyjną Niemcy znów będą odgrywać aktywną i wiodącą rolę w Unii Europejskiej".

Szef bawarskiej CSU Horst Seehofer wyraził przekonanie, że w negocjacjach koalicyjnych "znaleziono właściwe odpowiedzi na rezultat wrześniowych wyborów" (do Bundestagu). Uznał, że umowa koalicyjna dobrze nadaje się do przezwyciężania podziałów w Niemczech. W nowym rządzie Seehofer ma objąć resort spraw wewnętrznych.

Zarówno CDU/CSU (32,9 proc.), jak i SPD (20,5 proc.) uzyskały w tych wyborach wyniki najgorsze w powojennej historii tych partii. Po fiasku rozmów z FDP i Zielonymi w listopadzie chadecy rozpoczęli starania o sojusz z SPD.

Teraz o powstaniu koalicji zdecydują w referendum członkowie SPD. Do udziału w tym referendum, którego przedmiotem będzie umowa koalicyjna, uprawnionych jest 463 723 członków SPD. Od początku roku partia ta pozyskała 24 339 nowych członków. Przeciwnicy powtórki wielkiej koalicji (chadecji z socjaldemokratami) w SPD, zwłaszcza młodzieżówka tej partii, zabiegali o nowych członków pod hasłem "wstąp (do partii), powiedz nie". Dpa pisze, że wyniku referendum można oczekiwać 3-4 marca.