Dziś wchodzi w życie ustawa o Służbie Ochrony Państwa (SOP), a wraz z nią rozpoczynają się poszukiwania kilkuset chętnych do pracy. Do nowej formacji z automatu trafi ok. 2,2 tys. funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Jednocześnie trwać będzie rekrutacja nowych funkcjonariuszy. – Formacja ma docelowo osiągnąć zatrudnienie na poziomie 3 tys. osób – informuje nas resort spraw wewnętrznych.

Następca BOR będzie miał znacznie szersze uprawnienia (możliwość prowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych, prowadzenia kontroli operacyjnej – w tym stosowania podsłuchów czy kontroli korespondencji), ale przybędzie mu też obowiązków. Rozwiązania przyjęte w ustawie o SOP rozszerzają krąg budynków, które znajdą się pod ochroną formacji. To już nie tylko obiekty służące prezydentowi, premierowi, ministrowi spraw wewnętrznych czy spraw zagranicznych, ale także wskazane w decyzji szefa MSWiA „niektóre inne obiekty państwowe”. Jak tłumaczy MSWiA, chodzi o rozwiązania „gwarantujące najwyższe standardy ochrony i zastępujące często wątpliwe co do skuteczności usługi podmiotów prywatnych”. O jakie „inne obiekty” może chodzić? Prawdopodobnie o te z tzw. infrastruktury krytycznej, jak np. serwerownia rejestru PESEL. Opozycja ironizuje, że zapewne chodzi też o siedzibę PiS na Nowogrodzkiej w Warszawie, ale ona nie mieści się w ustawowej definicji.

Często budynki rządowe, w tym ministerstwa, ochraniane są przez prywatne agencje ochrony. Choć nie wyklucza to obecności BOR w tych obiektach (mogą wykonywać kontrole pirotechniczne, sprawdzać przesyłki pocztowe). Funkcjonariuszy spotkamy m.in. w budynkach rządowych wzdłuż Alei Ujazdowskich, w MSZ czy MSWiA, natomiast wiele innych ministerstw, instytucje centralne, a nawet placówki dyplomatyczne korzystają z usług prywatnych firm.

To, w których miejscach – poza dotychczasowymi – pojawi się Służba Ochrony Państwa (czyli dawne BOR), zależeć będzie od decyzji ministra spraw wewnętrznych.

Ustawa daje Joachimowi Brudzińskiemu pole manewru, jeśli chodzi o wskazywanie SOP miejsc do ochrony. Spod wpływów SOP wyłączone są jednak resorty sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. W pierwszym za porządek i bezpieczeństwo odpowiada Służba Więzienna. W drugim – żołnierze Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej. Można więc uznać, że chodzi o niedublowanie zadań. Ale przedstawiciele opozycji mają swoją teorię.

– Kto będzie miał nadzór nad SOP, będzie dokładnie wiedział, co robią inni ministrowie, z kim się spotykają i po co. Podejrzewam, że minister Ziobro chciał się wyłączyć spod tej kontroli. Z tych samych powodów za ochronę SOP mógł „podziękować” MON – przekonuje poseł PO Marek Wójcik, wiceprzewodniczący sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych.

– Dla MON być może to kwestia prestiżu, źle wyglądałoby okrojenie zadań wojskowych na rzecz SOP. Ale czy rzeczywiście minister Ziobro boi się inwigilacji ze strony ministra Brudzińskiego? Wątpię – odpowiada jeden z działaczy PiS.

Ale opozycja ma też inne zastrzeżenia do SOP. – Pełny stan etatowy, potrzebny do wykonywania zadań, które SOP wziął na siebie, zostanie osiągnięty dopiero w 2022 r. Obecnie wszystkie służby mundurowe mają problem z rekrutacją. Obawiam się więc, że trudno będzie szybko znaleźć kandydatów, którzy będą posiadać odpowiednie predyspozycje do tak trudnej służby. Dlatego też w obecnej chwili SOP nie będzie gotowa do realizacji nowych zadań – ocenia poseł Wójcik.

Na jakie zarobki można liczyć w nowej formacji? Komendant SOP dostanie 8,6 tys. zł miesięcznie – tyle wyniesie stawka uposażenia (według stanowiska wraz z zaszeregowaniem do poszczególnych grup uposażenia i stopni etatowych). Funkcjonariusz (w stopniu podoficerskim) może liczyć na niecałe 2 tys. zł podstawy.