statystyki

Reakcji Izraela na nowelizację przepisów o IPN można było się spodziewać

autor: Jakub Kapiszewski30.01.2018, 08:01; Aktualizacja: 30.01.2018, 08:12
Auschwitz, By Pankrzysztoff (Own work) [CC-BY-SA-3.0-pl (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia Commons

Auschwitz, By Pankrzysztoff (Own work) [CC-BY-SA-3.0-pl (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia Commonsźródło: Wikimedia Commons

To nie pierwszy raz, kiedy pomysł wprowadzenia kary za frazę „polskie obozy zagłady” wzbudza kontrowersje w Izraelu.

W listopadzie 2016 r. ówczesna premier Beata Szydło udała się wraz z kilkoma ministrami na konsultacje międzyrządowe do Izraela. Wydała razem z premierem Binjaminem Netanjahu oświadczenie, które choć koncentrowało się na perspektywie współpracy pomiędzy oboma krajami, zahaczało też o kwestie związane z antysemityzmem i Zagładą. Netanjahu spotkał się z krytyką, że na wspólnej konferencji nie zająknął się nawet w kwestii udziału Polaków w tragedii narodu żydowskiego. Oficjalny list w tej sprawie wystosował m.in. przewodniczący Grupy ds. Ocalałych z Holokaustu w Knesecie Dow Chenin. „Zamiast stawić im czoła i badać je, polski rząd stara się wymazać ciemne strony ze swojej historii. Doceniamy, że wśród Polaków jest tylu Sprawiedliwych. To także jest część polskiej historii. Ale oprócz nich byli też ludzie, którzy brali udział w zbrodniach – pisał deputowany.

Krytycy nie omieszkali wytknąć premierowi Izraela, że nie wspomniał o nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która cztery miesiące wcześniej została przyjęta przez polski rząd, co tamtejsze media odnotowały. Wówczas też pojawiły się protesty – petycję do polskiego rządu podpisaną przez kilku historyków skierowała Dina Porat, główna historyk Instytutu Jad Waszem. „Jest obawa, że polski rząd chce wybielić swój kraj z lat II wojny światowej i pokazywać światu naród, który był wyłącznie ofiarą – i w związku z tym powinno się go żałować” – mówiła w wywiadzie dla „The Jerusalem Post”.

– Od czasu Jedwabnego komunikaty dochodzące z Izraela są mniej więcej takie same, tak z prawej, jak i lewej strony sceny politycznej. Oni chcą, żeby mówiono o tym, że w krajach okupowanych, obok narracji o Sprawiedliwych, ratujących Żydów, był też antysemityzm – mówi dr Joanna Dyduch z Uniwersytetu Wrocławskiego.


Pozostało jeszcze 55% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie