Szef amerykańskiej dyplomacji przyleciał w piątek do Polski z dwudniową wizytą. Wieczorem tego dnia spotkał się z prezydentem Andrzejem Dudą. W sobotę rano Tillerson rozmawiał z premierem Mateuszem Morawieckim; w spotkaniu uczestniczył szef MSZ Jacek Czaputowicz.

"Polska i Stany Zjednoczone razem są przeciwne Nord Stream 2, który podkopuje całościowe bezpieczeństwo i stabilność energetyczną Europy, zapewniając Rosji jeszcze jedno narzędzie upolitycznienia energetyki" - oświadczył Tillerson na konferencji prasowej po sobotnim spotkaniu.

"To ważna deklaracja przedstawiciela administracji USA, całkowicie zbieżna z naszymi opiniami. Polska jest rzecznikiem modelu bezpieczeństwa energetycznego Europy opartego na dywersyfikacji, a nie na dominacji jednego dostawcy" - powiedział w sobotę PAP szef gabinetu prezydenta.

Zaznaczył, że projekt Nord Stream 2 jest sprzeczny z tym modelem i tym samym z ideą europejskiego bezpieczeństwa energetycznego.

"Polska nie ogranicza się tylko do sprzeciwu wobec Nord Stream 2, ale przede wszystkim aktywnie budujemy partnerstwa i inwestujemy we własną dywersyfikację także we współpracy z USA" - podkreślił Szczerski.

Zaznaczył, że o tym właśnie rozmawiał w piątek wieczorem prezydent Duda z sekretarzem stanu USA. Według Szczerskiego "takie działanie jest nawet istotniejsze od samych deklaracji, bo tworzy fakty i realnie zabezpiecza nasz interes".

Według prezydenckiego ministra "należy równocześnie pamiętać, że ten antyeuropejski projekt, jakim jest Nord Stream 2, ma w Europie i na Wschodzie bardzo silnych politycznych rzeczników i zaangażowane są w niego ogromne biznesowe interesy i środki skierowane na jego wsparcie lobbystyczne".

"Dlatego ważne jest, by konsekwentnie argumentując przeciw tej inwestycji, mieć świadomość, że po drugiej stronie są bardzo silni gracze, którzy mają do dyspozycji ogromne narzędzia wpływu i zdolności do jego egzekwowania" - podkreślił Szczerski.

Nord Stream 2 to projekt liczącej 1200 km długości dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. Moc przesyłowa to 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie. Gazociąg ma być gotowy do końca 2019 roku, gdyż po tym roku Rosja zamierza przestać przesyłać gaz rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy.

W listopadzie Komisja Europejska przedstawiła propozycję nowelizacji unijnej dyrektywy gazowej, która ma jednoznacznie wskazać, że podmorskie części gazociągów na terytorium UE podlegają przepisom trzeciego pakietu energetycznego. Inicjatywa ta mogłaby zagrozić opłacalności projektu Nord Stream 2. KE liczyła na to, że zmiany przepisów zostaną szybko przyjęte przez kraje unijne i Parlament Europejski.

Według źródeł PAP układ sił w Radzie UE nie daje nikomu decydującej przewagi w kwestii nowelizacji dyrektywy gazowej. Dyrektywę wprost popiera 10 państw: Chorwacja, Dania, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Słowacja, Szwecja i Wielka Brytania.

Dalsze prace nad dyrektywą popierają Francja, Hiszpania i Włochy. Kraje te oczekują, że dalszy proces powinien wyjaśnić pewne ich wątpliwości, m.in. wpływ na istniejące gazociągi importowe, wiodące z Północnej Afryki przez Morze Śródziemne.

Do nowelizacji dyrektywy negatywnie - ale nie z powodu Nord Stream 2 - nastawione są Cypr, Grecja i Finlandia. Grupa państw twardo sprzeciwiających się nowelizacji to Austria, Belgia, Holandia i Niemcy. Opóźniają one cały proces np. domagając się nowych opinii prawnych. Zdecydowani przeciwnicy nie mają jednak mniejszości blokującej.

Równolegle do prac w Radzie prace nad nowelizacją prowadzą europosłowie. Według sprawozdawcy i szefa komisji przemysłu w PE, europosła Jerzego Buzka, do końca marca PE powinien mieć gotowe stanowisko w sprawie nowelizacji, co umożliwi rozpoczęcie negocjacji z krajami na temat ostatecznego kształtu przepisów.

Rząd Niemiec wspiera Nord Stream 2, utrzymując, że projekt ten ma charakter biznesowy, a nie polityczny. W finansowaniu przedsięwzięcia uczestniczą niemieckie koncerny Uniper i Wintershall oraz francuski Engie, austriacki OMV i brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell.