statystyki

Ech, złamać tak laskę kabanosa. Z Witoldem Waszczykowskim rozmawia Robert Mazurek

autor: Robert Mazurek23.11.2017, 16:29; Aktualizacja: 24.11.2017, 07:55
Witold Waszczykowski. Fot. Darek Golik

Witold Waszczykowski. Fot. Darek Golikźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dziś nie rozmawiamy o polityce? OK, to niech pan pyta. Tak, teraz przytyłem, ale przed nominacją schudłem kilkanaście kilogramów w trzy miesiące. Pomaga tylko dieta. Warzywa, zupy, czasem jajko. I żadnego alkoholu. Bo dwa, trzy piwa i się demoluje lodówkę - mówi w rozmowie z Robertem Mazurkiem minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.

Pierwsze dni po odejściu to...

A co mnie pan tak wyrzuca?

Przecież nie mówię kiedy. Ale czy za tydzień, czy za pięć lat to się stanie.

Po piątej kadencji PiS. I wtedy zacznę od tego, że się wyśpię.

A potem?

Żal będzie odchodzić, choć będą dobre wspomnienia.

Bo?

Bo już tu nie wrócę, a spędziłem w jakimś związku z tym miejscem ponad 20 lat. Pracowałem tu, byłem ambasadorem, potem jako wiceszef BBN czy poseł też miałem nieustanne kontakty, znam tu tylu ludzi...

Więc żal.

Tak, spraw i ludzi, nie chodzi o jakieś zaszczyty czy luksusy, bo to raczej męczy. O tym będziemy rozmawiać?

Przecież nie o polityce, nie tym razem.

To niech pan pyta.

Ludzie myślą, że taki minister to użyje...

Pełni życia, jak się domyślam? Trochę to inaczej wygląda.

Ale podróże...

Można zwiedzić sale konferencyjne na całym świecie, pasjonujący widok. Tyle mego, że jak mnie wiozą z lotniska, to sobie rzucę okiem na miasto. Tak mają wszyscy ministrowie spraw zagranicznych.

Nic więcej?

Gdy jadę daleko, do jakiegoś egzotycznego kraju, i ambasador pomyśli nie tylko o pracy, ale o człowieku, to potrafi wykroić dla mnie trochę wolnego. Zwykle kończy się na tym, że wywozi pana albo na górę, z której można zobaczyć panoramę miasta, albo nad morze, by chwilę pooddychać świeżym powietrzem.

Ostatnio był pan w Tbilisi.

Przyleciałem w nocy, następnego dnia wieczorem powrót. Mieliśmy wjazd wyciągiem na górę i podziwiałem panoramę miasta, miałem na to kwadrans. Miesiąc temu w Tbilisi inną kolejką wjechaliśmy na inną górę, gdzie było spotkanie w restauracji. Tyle pozwiedzałem.


Pozostało jeszcze 88% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie