Według Nunesa pierwszym celem dochodzenia prowadzonego przez jego komisję wspólnie z komisją nadzoru Izby Reprezentantów jest ustalenie, "czy faktycznie było w tej sprawie otwarte śledztwo FBI, czy też nie".

W ubiegłym tygodniu media poinformowały, że od 2009 roku FBI dzięki swemu utajnionemu informatorowi śledziła korupcyjne praktyki rosyjskiej firmy TENEX, sprzedającej do USA uran odzyskiwany z dawnych radzieckich bojowych głowic nuklearnych. Informator relacjonował, iż Rosjanie rozmawiali na temat uzyskania dojścia do państwa Clintonów lub też zapewnienia sobie ich przychylności.

Według materiału dowodowego, wynajęta przez Rosjan firma lobbingowa przekazywała corocznie setki tysięcy dolarów organizacji charytatywnej byłego prezydenta Billa Clintona i w legalny sposób pomogła rosyjskiej spółce nuklearnej uzyskać od administracji federalnej decyzje, których efektem były wielomiliardowe zamówienia od amerykańskiego sektora energetyki jądrowej.

Po ujawnieniu w ubiegłym tygodniu tych informacji przewodniczący senackiej komisji wymiaru sprawiedliwości Chuck Grassley zażądał, by resort sprawiedliwości zwolnił informatora FBI z obowiązku dochowania tajemnicy zawodowej. "Mamy poufnego informatora, który chce opowiedzieć o swojej roli w tej sprawie, jesteśmy w kontakcie z resortem sprawiedliwości, by ten zwolnił go z obowiązku zachowania tajemnicy" - powiedział republikański członek komisji nadzoru Izby Reprezentantów Ron DeSantis.

Trump wielokrotnie w trakcie swojej kampanii prezydenckiej mówił, że Hillary Clinton oddała 20 proc. amerykańskich zasobów uranu Rosji. Powtórzył to także podczas konferencji w Białym Domu 16 lutego. Prezydent w ostatnim tygodniu napisał na Twitterze, że "prawdziwym wątkiem jest uran, a nie historia, która mówi o zmowie, gdy jej nie było. To było oszustwo. Wasz prawdziwy rosyjski wątek to uran i to, jak oni (Rosjanie) dostali znaczny procent uranu, który my mieliśmy. Dla mnie to jest jedna z największych spraw dekady, a nie tylko dnia dzisiejszego".

Hillary Clinton skomentowała pojawiające się kontrowersje, nazywając je "bujdami" i sugerując, że Republikanie mają ukryte zamiary w "podsycaniu" tej historii. "Myślę, że prawdziwe jest to, jak bardzo oni (Republikanie) są zdenerwowani prowadzonymi śledztwami (dotyczącymi Rosji)" - dodała.

W 2010 roku podpisano kontrakt na sumę 1 mld dolarów między rosyjską firmą Techsnabexport i amerykańską grupą Fuelco. Dotyczył on usług wzbogacania uranu na potrzeby cywilnych amerykańskich elektrowni jądrowych. Hillary Clinton pełniła w tym czasie funkcję sekretarza stanu.

Z Waszyngtonu Joanna Korycińska (PAP)