System szkolnictwa w Niemczech nie jest zły, ale wymaga poprawek - powiedział Schulz dziennikarzom w Berlinie podczas prezentacji "paktu na rzecz szkolnictwa" przed wyborami do Bundestagu, wyznaczonymi na 24 września.

Jak zaznaczył, władze centralne muszą mieć wpływ na szkolnictwo. "Szkoły nie mogą zamykać drzwi przed rządem centralnym" - powiedział polityk SPD.

Schulz oświadczył, że rząd pod jego kierownictwem byłby skłonny przeznaczyć na szkolnictwo, dodatkowo do przyznanych już 3,5 mld euro, 12 mld euro w ciągu czterech najbliższych lat.

"Dobre wykształcenie wymaga pieniędzy. Jako kanclerz federalny zainicjuję wraz z premierami krajów związkowych powstanie paktu na rzecz szkolnictwa, który zostanie wsparty przez rząd w przyszłej kadencji kwotą 12 mld euro" - powiedział kandydat SPD.

Niemcy są państwem federacyjnym, składającym się z 16 landów, a niemiecka konstytucja zabrania władzom centralnym ingerowania w politykę oświatową. Każdy land realizuje swoją odrębną politykę w dziedzinie szkolnictwa; programy szkolne i wymagania maturalne często znacznie się różnią. Jednym ze skutków tego stanu rzeczy są problemy uczniów, gdy w związku z przeprowadzką rodziców muszą kontynuować naukę w innym landzie.

Postulaty ujednolicenia programów są podnoszone od dawna, jednak władze landów zazdrośnie strzegą swoich kompetencji.

Partie chadeckie CDU i CSU, których zgoda byłaby konieczna w przypadku zmian w konstytucji, odrzuciły propozycję. Schulz zapowiedział, że przeforsuje swoje plany bez względu na ich opór. "Jestem pewien, że gdy pojawią się pieniądze, premierzy landów z CDU przyjdą po nie jako pierwsi" - oświadczył kandydat SPD. (PAP)