W sobotę, 10 czerwca, w dniu „miesięcznicy smoleńskiej” i tydzień przed urodzinami prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego GPC opublikowała zdjęcie z tzw. babskiego combra, tradycyjnej imprezy z okazji Dnia Hutnika.

Jedną z „atrakcji” była makieta samolotu z napisem „TU POLEWAJ” wbitego w ziemię, który obsługiwały panie przebrane za stewardessy. Publikacja wywołała niemałą burzę, choć sprawa w kręgach rządowych znana była wcześniej. Jak ustaliliśmy już na początku czerwca bulwersujące zdjęcia trafiły do ministra energii, Krzysztofa Tchórzewskiego (ten resort nadzoruje kontrolowany przez Skarb Państwa KGHM), który wezwał do Warszawy prezesa KGHM i zażądał wyjaśnień.

- Prezes już półtora tygodnia temu powołał wewnętrzną komisję do wyjaśnienia tej sprawy – mówi nasz rozmówca z Polskiej Miedzi. - To nie była impreza centrali, ale jej oddziału. W związku z tym za zakładowe obchody Dnia Hutnika odpowiadała huta, która miała swój niezależny komitet organizacyjny, u nas wiedzy o programie imprezy nie było. Kiedy dowiedzieliśmy się, co się wydarzyło myśleliśmy początkowo, że to zwykła głupota uczestniczek zabawy, jednak wszystko wskazuje na to, że była to prowokacja i zaplanowana akcja – dodaje.

W sobotę sprawa wzbudziła mnóstwo emocji. Tematem zainteresowała się sama premier Beata Szydło. Jak ustaliliśmy rzecznik rządu poprosił także resort energii o stosowne wyjaśnienia.

Z naszych informacji wynika, że na poniedziałek, 12 czerwca, premier Beata Szydło wezwała do KPRM w sprawie sytuacji w KGHM ministrów: Henryka Kowalczyka, Krzysztofa Tchórzewskiego, a także Elżbietę Witek (szefowa gabinetu politycznego premiera) i Adama Lipińskiego (sekretarz stanu w KPRM).

Przypomnijmy, że szef KGHM Polska Miedź to były wiceminister rozwoju, który do spółki trafił prosto z ministerstwa pod koniec 2016 r. Firma po likwidacji resortu Skarbu Państwa miała trafić do ministerstwa rozwoju, jednak ostatecznie znalazła się w nadzorze resortu energii (konflikt między tymi dwoma ministerstwami nie jest tajemnicą).

Michał Czarnik, wiceprzewodniczący rady nadzorczej KGHM, zapowiedział na Twitterze zwołanie na wtorek Komitetu Audytu (część rady) w tej sprawie. Tyle, że rada nadzorcza może odwołać i powołać członków zarządu KGHM Polska Miedź. Nie jest organem władnym do ingerowania w politykę kadrową spółki na niższych szczeblach. A Komitet Audytu nie ma kompetencji w sprawach kadrowych w ogóle. Warto dodać, że na 21 czerwca zwołane zostało w maju walne, a pod koniec maja uzupełniono projekty uchwał, na wniosek ministra energii, o zmiany w radzie nadzorczej spółki.

We wtorek o godz. 14 odbędzie się także zaplanowane ponad miesiąc temu posiedzenie rady nadzorczej.

Jeden z punktów to zmiany w zarządzie. Jednak ja ustaliliśmy nie chodzi o dymisje, a raczej o uzupełnienie składu zarządu o wiceprezesa ds. produkcji (dotychczasowy, Piotr Walczak dwa tygodnie temu zrezygnował ze stanowiska).
Jeden z naszych rozmówców twierdzi jednak, że w sytuacji ostatecznej to premier Beata Szydło mogłaby „wyjąć” KGHM z nadzoru w resorcie energii i przenieść go pod KPRM (tak niedawno przejęła np. nadzór nad PZU).