Niedawny atak Hezbollahu pokazuje, że obrona powietrzna nie radzi sobie z produkowanymi przez Iran bezzałogowcami. W ich przypadku skuteczna obrona powietrzna Izraela ma poważne kłopoty, drony mogą być mylone z innymi obiektami latającymi na tej samej wysokości.
„Bateria THAAD wzmocni zintegrowany system obrony powietrznej Izraela. Fakt, że przekazujemy ją Izraelczykom, podkreśla żelazne zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w obronę Izraela przed dalszymi atakami ze strony Iranu” – przekazał Pentagon w swoim oświadczeniu. Waszyngton poinformował też, że wyśle do Izraela ok. 100 żołnierzy, którzy zajmą się obsługą systemu.
Według raportu Congressional Research Service, amerykańskie wojsko posiada w sumie siedem takich baterii. THAAD, zdolny do przechwytywania pocisków balistycznych w zasięgu od 150 do 200 km, jest uznawany za jeden z najlepszych amerykańskich systemów przeciwrakietowych.
Atak Izraela bez ropy i atomu
Produkowana przez Lockheed Martin broń może niszczyć pociski krótkiego, średniego i dalekiego zasięgu. Amerykanie zdecydowali się na takie posunięcie w związku z eskalacją napięć na Bliskim Wschodzie. Decyzja podkreśla rosnące zaniepokojenie Białego Domu możliwością dalszych ataków na Państwo Żydowskie przy użyciu pocisków balistycznych. W najbliższym czasie może dość do zapowiadanego od prawie dwóch tygodni izraelskiego ataku na Iran, który z kolei będzie odpowiedzią na niedawny ostrzał przez Teheran.
Z informacji „Times of Israel” wynika, że premier Izraela Binjamin Netanjahu zapewnił prezydenta USA Joego Bidena, że odpowiedź nie obejmie obiektów nuklearnych ani zakładów produkcji ropy naftowej. Izraelczycy spodziewają się jednak zdecydowanej reakcji władz w Teheranie i kontynuacji wymiany ognia.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.