Kolejne w tym roku słabe dane z niemieckiego przemysłu sprawiają, że największa europejska gospodarka wciąż balansuje na granicy recesji.

W czerwcu produkcja przemysłowa w Niemczech spadła drugi miesiąc z rzędu i była – po doprowadzeniu danych do porównywalności – o 1,5 proc. niższa niż w maju. Największy wpływ na to miały spadki w branży motoryzacyjnej i budownictwie. Poziom produkcji obniżył się tu w ciągu miesiąca o 3,5–3,8 proc.

Niemiecki przemysł ze spadkiem produkcji

Pozytywnie wyróżniły się branże energochłonne, które w poprzednich kwartałach notowały głęboki regres. Tym razem produkcja w pięciu sektorach przemysłu, z chemią na czele, zwiększyła się w ujęciu miesięcznym o 1,1 proc., chociaż w porównaniu z czerwcem zeszłego roku w dalszym ciągu była o 12 proc. niższa. W całym przemyśle tempo rocznego spadku produkcji zwiększyło się w czerwcu do 1,8 proc. i było najwyższe w tym roku.

– Wzrosło ryzyko nawrotu recesji w niemieckiej gospodarce – ocenia Martin Ademmer z Bloomberg Economics.

W II kw. wartość niemieckiego PKB nie zmieniła się w porównaniu z trzema pierwszymi miesiącami 2023 r. Wcześniej przez dwa kolejne kwartały spadała. Dane za II kw. mają na razie charakter szacunkowy. Ekonomiści ING nie wykluczają, że finalnie okaże się, iż niemiecka gospodarka znów się skurczyła.

Chiny, stopy i brak rąk

Czerwcowe dane z Niemiec były zbieżne z wynikami sektora wytwórczego w innych dużych państwach strefy euro. Na zakończenie II kw. najszybciej od ponad dwóch lat spadła produkcja przemysłowa w Hiszpanii, a po raz pierwszy w tym roku na minusie w ujęciu rocznym znalazł się przemysł francuski. Skala spadku produkcji zmalała za to we Włoszech. Mówiąc obrazowo: włoskie samochody sprzedawały się w czerwcu lepiej od niemieckich. To właśnie poprawie w branży motoryzacyjnej włoski przemysł zawdzięcza lepsze wyniki. W porównaniu z majem produkcja wzrosła o 0,5 proc. i znalazła się na plusie drugi miesiąc z rzędu. Generalnie jednak dane z przemysłu strefy euro są zbieżne z wynikami wskaźników PMI – ta część gospodarki znajduje się w recesji lub w najlepszym wypadku w stagnacji.

Dawne motory niemieckiej gospodarki stają się hamulcem

Pewną nadzieję na poprawę dają ostatnie dane o poziomie nowych zamówień w niemieckim przemyśle. Wzrosły one, w ujęciu miesięcznym, najmocniej od trzech lat. Ekonomiści na razie jednak wstrzymują się z pozytywną oceną tych informacji. Wskazują, że to może być jedynie odreagowanie po dużym spadku zamówień wiosną tego roku.

– Zwrotu jeszcze nie ma w zasięgu wzroku – ocenia Ralph Wiechers, ekonomista w organizacji VDMA skupiającej ponad 3,5 tys. niemieckich firm przemysłowych.

Z ankiet badających koniunkturę wśród przedsiębiorców wynika, że główne problemy to niski popyt z Chin, niedobory pracowników czy zaostrzona polityka monetarna zwiększająca koszty finansowe i utrudniająca pozyskanie kredytów. W dalszym ciągu firmy zmagają się także ze skutkami ubiegłorocznego kryzysu energetycznego, który wybuchł po agresji Rosji na Ukrainę. Wprawdzie ceny surowców energetycznych i samej energii w ostatnich kwartałach mocno spadły, ale rachunki płacone przez przedsiębiorców są wyższe niż przed rokiem.

Stagnacja nową normą

Według ING niemiecka gospodarka płaci obecnie rachunek za wiele lat zbyt niskich inwestycji i braku reform strukturalnych. Globalna pandemia i wojna w Ukrainie zaostrzyły niemieckie problemy, ale te wydarzenia nie są ich przyczyną.

Niemieccy politycy zdają sobie sprawę z pogarszającej się sytuacji, której podsumowaniem są najbardziej pesymistyczne w historii oceny konkurencyjności kraju na arenie międzynarodowej. Takie opinie formułują sami przedsiębiorcy. Dlatego decydenci pracują nad rozwiązaniami, choć zapewne nie takimi, jakich życzyliby sobie ekonomiści.

Na przykład rządząca Niemcami koalicja dyskutuje na temat długoterminowego wsparcia dla sektorów energochłonnych. Obecnie płacą one 13 eurocentów za kilowat energii za 70 proc. swoich potrzeb energetycznych. Różnicę między rynkową ceną energii – dla porównania gospodarstwa domowe płacą 30–40 eurocentów za kilowat – pokrywa państwo. Program wsparcia dla gospodarki po kryzysie energetycznym jest wart 200 mld euro. W ramach długoterminowej pomocy rachunki za prąd miałyby być obniżone do 5–7 eurocentów za kilowat na okres 10–15 lat. Niemieccy politycy obawiają się, że jeśli przemysł energochłonny nie otrzyma wsparcia, to przeniesie produkcję za granicę.

– Stagnacja gospodarcza jest nową normą. W tej nowej normie tradycyjne motory wzrostu niemieckiej gospodarki: przemysł i eksport, stały się dla niej faktycznie hamulcem – oceniają ekonomiści ING. ©℗

Roczna zmiana produkcji przemysłowej / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe