USA chcą kontrolować temperaturę wojny i mieć wpływ na jej przebieg.
Oficjalnie Amerykanie są zaskoczeni. I zastrzegają, że z ostatnimi atakami ukraińskimi na rosyjskie bazy daleko od linii frontu nie mają nic wspólnego. Jeszcze pod koniec maja prezydent Joe Biden w artykule na łamach „New York Timesa” pisał, że Stany Zjednoczone „nie zachęcają i nie umożliwiają Ukrainie ataków poza jej granicami”. W ubiegłym tygodniu podobnych słów użył sekretarz stanu Antony Blinken. Dla Amerykanów to na tyle ważne, że do dziś nie dostarczają naszym wschodnim sąsiadom pocisków dalekiego zasięgu ATACMS. A gdy po kilku miesiącach wojny wysłali nad Dniepr systemy artylerii rakietowej HIMARS, to - jak donosił „Wall Street Journal” - w sekrecie je zmodyfikowali, tak by nie mogły one razić celów daleko od frontu.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)