Pracujemy nad tym, by jak najszybciej przeciwdziałać skutkom rosyjskich ataków na naszą infrastrukturę energetyczną i przywracać dostawy elektryczności, ale musimy być przygotowani na to, że awaryjne wyłączenia prądu w Kijowie mogą potrwać nawet do wiosny - powiadomił w poniedziałek mer ukraińskiej stolicy Witalij Kliczko.
" - oznajmił mer w rozmowie z portalem RBK-Ukraina, podkreślając, że kluczowym zadaniem magistratu jest szybkie przywracanie kijowianom dostaw prądu i wody.
Zdementował doniesienia o możliwej ewakuacji mieszkańców stolicy. - poinformował Kliczko.
Jak oznajmił, w stolicy funkcjonuje obecnie 430 ", gdzie mieszkańcy mogą ogrzać się, otrzymać zapasy wody, skorzystać z internetu czy naładować telefony komórkowe. Władze miasta dostarczają też generatory prądu do kolejnych szkół, przedszkoli i szpitali.
- relacjonował Kliczko.
Mer podkreślił, że utrzymuje kontakt z wieloma znajomymi z Rosji. Niektórzy obywatele tego kraju, którzy uciekli z ojczyzny po rozpoczęciu przez Kreml inwazji na Ukrainę, kreślą pesymistyczne scenariusze dotyczące możliwych zmian w rosyjskim społeczeństwie.
- ocenił jeden z rosyjskich rozmówców Kliczki. Mer zacytował jego słowa w wywiadzie dla RBK-Ukraina.
W ostatnich dniach regiony i miasta Ukrainy, w tym Kijów, borykały się ze skutkami zmasowanego rosyjskiego ataku z 23 listopada, którego celem stały się obiekty infrastruktury energetycznej, w tym elektrownie, elektrociepłownie i stacje elektroenergetyczne. W wyniku ostrzałów większość mieszkańców kraju została pozbawiona dostaw prądu. (PAP)
szm/ akl/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu