Most na Krym poważnie uszkodzony

Rosjanie przyznają, że w sobotnim ataku most Krymski został poważnie uszkodzony. Mogą się nim poruszać auta osobowe. Kursują już również pociągi. To kluczowe, bo do położonego na północy półwyspu Dżankoju prowadzi trasa, którą zaopatrywane są wojska okupujące południe Ukrainy. Rosjanom pozostały jeszcze co prawda korytarz lądowy Donieck–Melitopol, szlak morski i lotniska w Symferopolu i Belbeku. Nie mogą one jednak służyć do utrzymywania sprawnej logistyki. A ta jest największą słabością Rosjan od początku wojny.

Reklama

Na zdjęciach publikowanych w weekend widać, że jedna z jezdni jest zarwana. Pożar w części kolejowej ugaszono. Agencje donosiły, że w sobotę i niedzielę doszło do wielu aresztowań wśród rosyjskich wojskowych. Są oni oskarżani o porażki na południu i wschodzie Ukrainy

Oprócz uszkodzonego mostu Krymskiego, Rosjanie okupowany półwysep mogą zaopatrywać jeszcze drogą lotniczą (lądując w Symferopolu i Belbeku), morską i poprzez korytarz lądowy na trasie z Doniecka do Melitopola. Dla dostaw paliwa most jest jednak kluczowy. A szczególnie jego kolejowa część prowadząca do położonego na północy półwyspu Dżankoju. W połowie sierpnia Ukraińcy zbombardowali miasto. Uderzyli również w bazę lotniczą w Saki, udowadniając, że są w stanie przełamać rosyjską obronę powietrzną. Celem numer jeden był jednak od początku most Krymski. Jako symbol i główna arteria zaopatrzenia półwyspu.

Reklama

Atak na most na Krym - to sukces propagandowy

Brak przewagi w powietrzu i uszkodzony most komplikują sytuację wojsk rosyjskich na południu Ukrainy, po lewej stronie Dniepru i w Chersoniu, na prawym brzegu tej rzeki. Od początku ukraińskiej kontrofensywy kluczowe było przecinanie linii zaopatrzenia. Kijów doskonale zdaje sobie sprawę, że logistyka jest najsłabszym punktem Rosjan. Między innymi przez brak dostaw dla konwoju, który ruszył 24 lutego na Kijów, nie udało się skutecznie otoczyć stolicy. Również na charkowszczyźnie widać było poważne problemy z zaopatrzeniem wygnanych stamtąd we wrześniu oddziałów.
Jak wynika z informacji podawanych wczoraj, most Krymski jest uszkodzony w części kolejowej. Zarwała się również jedna z jezdni. Niemożliwe są przeprawy dostaw wojskowych. Ukraińskie media informowały jednak w niedzielę, że ruch kolejowy (towarowy i pasażerski) został przywrócony. Pierwszy skład osobowy miał ruszyć z Symferopola do Moskwy w sobotę późnym wieczorem. W sumie na weekend zaplanowano 12 kursów. Nieuszkodzoną nitką trasy samochodowej przepuszczane były lekkie auta.
Do wybuchu doszło w sobotę rano. Najpewniej eksplodowała ciężarówka wypełniona materiałami wybuchowymi. Nie wiadomo, czy ewakuował się kierowca, który ją prowadził. W sieci pojawiły się zdjęcia siedmiu wagonów cystern gaszonych z użyciem śmigłowców. Według „New York Timesa” atak zorganizowała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy. Gdy tylko informacja obiegła rosyjski internet, ludność Krymu rzuciła się do zakupu paliwa. Przed stacjami benzynowymi utworzyły się kolejki. Niezależnie, jak bardzo został uszkodzony sam most Krymski, atak jest uznawany za ogromny sukces propagandowy Ukraińców.

Po ataku na most na Krym - co się dzieje w Moskwie?

Odpowiedź Rosjan na uderzenie w most? Z soboty na niedzielę zbombardowano Zaporoże. 12 pocisków spadło na blokowisko. W sumie zginęło 12 osób. Podobnie było na charkowszczyźnie, gdy Ukraińcy odbijali Izium. Po sukcesach natarcia Rosjanie zbombardowali elektrociepłownię w Charkowie, pozbawiając mieszkańców tego 1,5-milionowego miasta światła i wody. Wówczas atakowano również osiedla mieszkalne.
Doniesieniom o ataku na most Krymski towarzyszy informacja o wyznaczeniu przez Władimira Putina nowego dowódcy w inwazji na Ukrainę. Będzie nim Siergiej Surowikin nazywany rzeźnikiem z Syrii. Do tej pory dowodził on na południu Ukrainy. Teraz zajmie nowe stanowisko określane mianem naczelnego dowódcy połączonych grup wojsk na Ukrainie. Surowikin jest dowódcą sił powietrznych Rosji i osobą odpowiedzialną za zrównanie z ziemią syryjskiego Aleppo. Wcześniej brał udział w wojnie w Czeczenii i Tadżykistanie. Na południu Ukrainy odpowiadał za oblężenie Mariupola i kombinatu Azowstal. Na ługańszczyźnie z kolei doprowadził do wyparcia sił ukraińskich z rejonu miejscowości Zołote.
Oprócz tej decyzji kadrowej w piątek stanowisko stracił dowódca wschodniego okręgu wojskowego gen. Aleksander Czajko. Zastąpił go gen. Rustam Muradow. Wschodni okręg jest głównym źródłem zasobów do wojny na Ukrainie.
Równocześnie do doniesień o stworzeniu nowego stanowiska w wojnie i obsadzeniu nim Surowikina pojawiły się informacje, że w Moskwie doszło do masowych aresztowań wśród kadry oficerskiej. Takie dane przekazywała agencja prasowa Ukrinform, powołując się na wywiad wojskowy HUR. Centrum stolicy miało zostać zablokowane przez elitarne oddziały rosgwardii. Ukrinform podawał również, że centrum Moskwy zostało odcięte od reszty miasta i zaczęły tworzyć się korki. Nie potwierdzały tego jednak doniesienia świadków na miejscu. Włoska korespondentka dziennika „La Repubblica” wrzucała do sieci nagrane smartfonem filmy, z których wynikało, że życie w Moskwie toczy się normalnie. ©℗